Sport.pl

Ekstraklasa. Legia - Wisła 0:2. Pobili mistrza, który nie zagrał jak mistrz

1624 - tyle dni na zwycięstwo z Legią czekała Wisła Kraków. A jeśli liczyć mecze w Warszawie to jeszcze dłużej - 2871. Ale w końcu się doczekała. W niedzielę, w 28. kolejce Lotto Ekstraklasy, pokonała mistrza Polski na jego terenie 2:0.

- Przypomnijmy jeszcze dobrze wszystkim: kto jest mistrzem - krzyknął chwilę przed meczem spiker. Kibice na stadionie wątpliwości nie mieli. Piłkarze - już trochę ją budzili. Bo choć Legia od początku meczu praktycznie nie pozbywała się piłki, to pożytku z tego nie było żadnego - rozgrywała ją głównie w poprzek boiska.

To Wisła, grająca z kontry, tworzyła sobie groźniejsze okazje. I od 25. minuty prowadziła z Legią. Nie strzeliłaby tego gola, gdyby nie VAR, bo sędzia Bartosz Frankowski początkowo nie zauważył faulu Williama Remy’ego na Tiborze Haliloviciu. Ale faul był - VAR rozwiał wątpliwości. Był też gol - z rzutu karnego Arkadiusza Malarza pokonał Carlitos.

Kilka minut później Carlitos do gola dołożył też asystę. I to całkiem ładną asystę. Najpierw z prawej strony pola karnego poradził sobie z Eduardo, a po chwili przerzucił piłkę wzdłuż linii bramkowej (nad sześcioma legionistami!), asystując przy trafieniu Frana Veleza, który z bliska pokonał Malarza.

Legia była bezradna, nie potrafiła odpowiedzieć na bramki Wisły. Pierwszą groźną akcję (strzał Sebastiana Szymańskiego obroniony przez Juliana Cuestę) stworzyła dopiero w 43. minucie. A w 68. usłyszała od kibiców z "Żylety", że "ma grać, k...a mać". - I tak długo wytrzymali - komentowali dziennikarze. Ale muszą wytrzymać jeszcze trochę, bo Legia nie zdołała w niedzielę postawić się Wiśle. Zasłużenie przegrała 0:2.

To pierwsza porażka Legii z Wisłą od sezonu 2012/13. A jeśli liczyć mecze w Warszawie, to od sezonu 2009/10. Dokładnie od 8 maja 2010 r., kiedy Biała Gwiazda wygrała w stolicy 3:0 po hattricku Pawła Brożka.

Ekstraklasę czeka teraz przerwa na mecze reprezentacji. Po niej legioniści zagrają na wyjeździe z Arką Gdynia (31 marca, godz. 20.30), a wiślacy u siebie z Lechem Poznań (2 kwietnia, godz. 18).

Więcej o: