Sport.pl

Nazwiska piłkarzy Cracovii powoli zapominane [ZDJĘCIA]

Król strzelców, młody pomocnik z łatką talentu, solidny ligowiec i były reprezentant Polski. Łączy ich to, że po przenosinach do Cracovii ich kariery mocno wyhamowały.

O dobry transfer powinno być łatwiej

Te cztery historie miały potoczyć się zupełnie inaczej. W przeszłości rynkiem transferowym często rządził przypadek, ale dziś kluby robią wiele, by zminimalizować ryzyko. Zanim podpiszą kontrakt z piłkarzem, sprawdzają, jak zachowuje się poza boiskiem i jak może wpłynąć na szatnię. Korzystają z zaawansowanych programów statystycznych, a każde zagranie kandydata rozkładają na czynniki pierwsze, by uniknąć wpadki.

Mimo wszystko transfery, które wydają się lokatą bez ryzyka, kończą się niewypałem. Przykłady?

Dariusz Zjawiński

To nie miała prawa być nietrafiona inwestycja. Król strzelców I ligi pod okiem doskonale znanego trenera (z Robertem Podolińskim pracował w Dolcanie Ząbki) miał zdobywać gola za golem. W 15 meczach nie strzelił żadnego.

- Mam nadzieję, że 2015 rok będzie taki jak pierwsza połowa poprzedniego. Będę grał i strzelał - mówił w styczniu, ale jest jeszcze gorzej. Zdarza się, że trener woli przesunąć do ataku defensywnego pomocnika Miroslava Covilę, niż wpuścić na boisko Zjawińskiego.

Łukasz Zejdler

Kiedy trafił do Cracovii z Banika Ostrawa, mówiło się o nim: "perełka". W Czechach nasłuchał się pochwał, w Polsce miał wypłynąć na szerokie wody. Efekt? Zimą trafił do rezerw i usłyszał, że może szukać klubu na wypożyczenie.

- Pojawiały się propozycje, ale były duże rozbieżności. Uznaliśmy, że warto jednak zostać w Cracovii. Tym bardziej że Łukasz nie czuł się gorszy od innych - mówi jego menedżer Edward Socha.

W w wewnętrznym sparingu Zejdler wreszcie zagrał, ale... skręcił kostkę. - Nie chcę uprzedzać wydarzeń, ale jeśli Łukasz nie wywalczy miejsca, to może spróbujemy go wypożyczyć lub rozwiązać kontrakt? - dodaje agent.

Deleu Deleu MICHAŁ ŁEPECKI

Deleu

Brazylijczyk w Lechii Gdańsk długo był czołową postacią. Jego transfer rozbudził nadzieję, ale po kilku miesiącach o skrzydłowym zrobiło się cicho. Ostatnio dostał szansę w Pucharze Polski z Błękitnymi Stargard Szczeciński i?

- Po prostu wstyd, ale to już za nami. Staram się koncentrować na sobie i dawać jak najwięcej na treningach. Każdy w mojej sytuacji miałby poczucie, że czas ucieka. Chcę grać i mam to w głowie, ale nie można zwariować. Cierpliwość najważniejsza - przekonuje Deleu.

W sobotę Cracovia gra z Lechią, a Brazylijczyk spodziewa się najazdu znajomych. Niewykluczone, że będzie mógł im towarzyszyć na trybunach.

Mateusz Cetnarski

Jego przypadek jest inny. W połowie października gruchnęła wiadomość: Cetnarski w szpitalu. Miał 40-stopniową gorączkę i poważne obawy o zdrowie. Diagnoza: zapalenie spojenia łonowego.

- To rzadka dolegliwość. Objawia się olbrzymim, utrzymującym się bólem. Jest problem z chodzeniem, nie mówiąc o jakimkolwiek wysiłku. Trzeba swoje odczekać, bo choroba nie znika na pstryknięcie palcem - opowiada Cetnarski.

Inna sprawa, że nie wszystko da się zwalić na zapalenie, bo z początku były reprezentant Polski dostał w Cracovii kredyt zaufania. Kiedy jednak pojawiał się na boisku, grał poniżej krytyki.

- Nie chcę już wracać do początku sezonu. Od razu miałem miejsce w pierwszym składzie, ale szybko je straciłem i potem grałem w kratkę. Nie byłem z siebie zadowolony. Potem przyplątała się ta nieszczęsna kontuzja. Czas ucieka przez palce, ale przecież nie wymyśliłem jej sobie - mówi Cetnarski. Ostatnio był w kadrze na derby Krakowa i zapewnia, że jest gotowy, by wrócić na boisko.

Więcej o: