Jubileuszowy bieg górski

Bieg Trzech Kopców to impreza wyjątkowa - to jedyny bieg górski w dużym mieście w Polsce. 2 października odbędzie się po raz 10.
Wyjątkowy jest też z innego powodu. Organizatorzy nie muszą martwić się o frekwencję, ale zastanawiać się, jak zmieścić coraz większą liczbę chętnych do pokonania około 13 km pomiędzy trzema krakowskimi kopcami.

Prawie dwa miesiące przed startem (dokładnie 53 dni) limit zgłoszeń został wyczerpany. W momencie nadania (po wpłacie wpisowego) numeru startowego 2500 na liście zarejestrowanych uczestników było 2800 osób. Limit startujących spowodowany jest względami bezpieczeństwa i pojemnością trasy. Organizatorzy zapewniają, że pracują nad tym, by limit był większy.

Impreza cieszy się ogromnym zainteresowaniem ze względu m.in. na trasę. Biegacze startują z Kopca Krakusa, a dalej trasa wiedzie m.in. przez Rynek Podgórski, kładką ojca Bernatka, bulwarami wiślanymi koło kościoła na Skałce czy Wawelu, koło klasztory Norbertanek, przez Salwator do Kopca Kościuszki, a dalej przez Lasek Wolski koło zoo pod kopiec Piłsudskiego. Najwyższy punkt trasy to ok. 350 m n.p.m., a najniższy około 200 m. Ten bieg górski z racji profilu nazywany jest anglosaskim, bo trasa prowadzi raz w górę, raz w dół. W odmianie alpejskiej biegnie się głównie pod górę.

Obronę zwycięstwa z ubiegłego roku zapowiada Serhij Rybak. Ukrainiec zarejestrował się i opłacił start. Jak wspomina zwycięski bieg? Ukraińcy są na tej trasie bardzo mocni. W 2010 roku wygrał tu mój brat Leonid i namawiał mnie do startu, więc postanowiłem spróbować. Jestem dumny nie tylko ze zwycięstwa, lecz także z tego, że bez problemów dotarłem do mety, choć przecież trasy nie znałem - mówił Rybak. - Trasa jest dosyć specyficzna. Na początku biegnie się z górki, ale zaraz trzeba się zmierzyć z podbiegiem. Trudno mieli zwłaszcza ci, którzy biegają amatorsko. Zwycięzcą jest więc każdy, kto pokonał ten dystans.

Ukraińcy przyjeżdżają startować do Polski, bo tu mogą liczyć na spore nagrody. Za wygranie B3K do zgarnięcia jest 4 tys. zł. - Chętnie tu biegamy, bo w kraju mamy bardzo mało takich imprez. U was jest ich tyle w weekend co u nas przez cały rok - zaznacza Rybak. - Piękną nagrodą był też widok z Kopca Krakusa.