Rajd Dakar. Wreszcie wystartowali - Rafał Sonik stracił ponad sześć minut [WIDEO]

Po odwołaniu pierwszego etapu, drugi udało się przeprowadzić, choć został skrócony. Wygrał go zwycięzca prologu Ignacio Casale. W klasyfikacji generalnej Sonik traci do niego 6 minut i 58 sekund
Pech podczas tegorocznego Dakaru zaczyna powoli ustępować. Zaczęło się już podczas prologu - co prawda wszystkie quady i motocykle go przejechały, ale po wypadku kierowcy samochody mini Gue Meiling został przerwany. W niedzielę pierwszy etap został odwołany po tym jak na tą częścią regionu Argentyny rozszalały się burze i ulewy.

W poniedziałek wreszcie wszyscy wyjechali na odcinek specjalny. Nie wszystko się udało, bo z powodu wciąż trudnych warunków pogodowych organizatorzy postanowili go skrócić (z 450 km do 354 km).

Sonik, który prolog zakończył na 14. pozycji na oesie od początku tracił do najgroźniejszych rywali. Strata od niespełna czterech minut urosła do ponad pięciu. Na mecie okazało się, że Casale był szybszy o 6 minut i 35 sekund.

Jestem szczęśliwy z wygranej. To był dobry dzień, czułem się silny. Quad mnie słuchał, a godziny treningów w ostatnich miesiącach dobrze mi służą. Jechałem i słuchałem co mi podpowiada instynkt - mówi Casale na stronie dakar.com. - Rajd dopiero się jednak zaczął. Mam nadzieję ,że utrzymam formę. Moim celem jest miejsce na podium, by odzyskać pewność siebie, którą straciłem po tym jak nie ukończyłem rajdu w ubiegłym roku.

W klasyfikacji generalnej Polak traci do Chilijczyka 6 minut i 58 sekund. Bliżej są inni groźni rywale - Alejandro Patronelli (2 minut i 52 sekundy straty) i Marcos Patronelli (21 sekund).