Rajd Maroka. "Wszyscy zadajemy sobie pytania, jakiego stwora stworzył Peugeot"

Marek Dąbrowski z pilotem Jackiem Czachorem walczą o trzecie miejsce w mistrzostwach świata. W Maroku mierzą się z całą czołówka, a także niezwykle mocnymi debiutantami z Peugeota
Andrzej Klemba: Na tym Rajdzie dookoła wciąż słychać Sebastian Loeb lub Mikko Hirvonen...

Marek Dąbrowski: Ich start przyczyni się do tego, że coraz więcej zawodników z WRC będzie patrzyło w stronę rajdów cross-country. Dla nas to przesunięcie wielu utytułowanych kierowców do naszego sportu. A już konkurencja była bardzo duża. Tu, w Maroku, startuje 20 topowych załóg i to najsilniejsza grupa, najmocniej obsadzone zawody w sportach motorowych w rajdach. Zaszczytem jest być w czołowej 20, a 10 to już sama elita. Ogromna konkurencja w Pucharze Świata.

Co daje przyjście Leoba rajdom cross-country?

- Dodaje prestiżu na całym świecie. Zdajemy sobie sprawę, jak trudno walczyć o czołową trójkę na PŚ. To tak jak do nas przychodził Adam Małysz i odbiło się to szerokim echem. W Polsce zwiększyło się zainteresowanie rajdami, a już w szczególności Dakarem. Rajdy cross-country zaczynają być bardzo popularne. Zawodnicy, którzy już osiągnęli wielkie sukcesy, szukają czegoś nowego, wyzwania. Przecież Loeb nie musiał kończyć kariery WRC, mógł wygrywać sobie dalej. Wybrał jednak Dakar. To nie jest emerytura dla zawodników. Wielu zaczęło rozumieć, jak wielką moc ma cross-country.

Jakie są największe różnice?

- Obsługujemy bardzo podobne urządzenie. Trzeba mieć dobrego pilota i poznać kraj, w którym się startuje. W rajdach WRC też bywa, że teren jest trudny i nieprzewidywalny.

Będzie to dla pana zaskoczenie, jeśli Leob wygra?

- Nie, w ogóle bym nie był zaskoczony. Wydm akurat nie ma za dużo. Może mieć też piekielnie dobrze zrobiony samochód. Widzieliśmy testy - nad jednym autem latały dwa helikoptery, zawodnicy co chwilę się zmieniali, menedżerowie zastanawiali się, co i jak. To są nakłady w dziesiątkach milionów euro. To nie jest dla niego zabawa, a bardzo duży rozmach. Kiedyś Volkswagen wydał na start 150 mln euro i zaczął wygrywać. Peugeot też wpompował miliony. Wszyscy zadajemy sobie pytania, jakiego stwora stworzyli i nie wiemy, gdzie wyląduje.

Jakie są wasze plany?

- Dla nas sukcesem byłoby uzbieranie kilku punktów, by dostać się na trzecią pozycję w PŚ. Musimy ukończyć rajd w pierwszej dziesiąte, a to nie jest proste.

Rafał Sonik przyjechał już pewny trzeciego z rzędu Pucharu Świata...

- Może więc świętować podczas rajdu (śmiech).