Rafał Sonik odrabia straty - Puchar Świata bliżej

Krakowianin wygrał 2. etap i odrobił do niego ponad dwie minuty. W klasyfikacji generalnej traci do niego minutę i 39 sekund.
Rafał Sonik chce zostać pierwszym kierowcą quada, który w tym samym sezonie wygra Rajd Dakar i zdobędzie Puchar Świata. Zwyciężyć w morderczym wyścigu udało mu się w siódmej próbie. Puchary Świata kolekcjonuje dużo łatwiej. Ma ich na koncie już trzy. Teraz jest głównym faworytem, by zdobyć go po raz czwarty. Po czterech eliminacjach prowadzi w klasyfikacji generalnej przed Mohammedem Abu Issą. W Chile trwa właśnie piąta edycja - Atacama Rally. Jeśli krakowianin dojedzie do mety na co najmniej drugim miejscu, będzie świętował czwarty triumf w PŚ. Do Ameryki Południowej nie przyleciał bowiem Katarczyk Abu Issa.

Sonik walczy z dwoma zawodnikami doskonale znającymi chilijskie bezdroża - Ignacio Casale'em i Mauro Almeidą. Wczoraj do pokonania mieli bardzo wyczerpujący, ponad 300-kilometrowy etap. W połowie odcinka na tankowaniu Sonik miał kilka minut straty do Casalego. Drugą część pojechał lepiej od Chilijczyka, wygrał 2. etap i odrobił do niego ponad dwie minuty. W klasyfikacji generalnej traci do niego minutę i 39 sekund.

- Pokonaliśmy dziś porządny, rajdowy oes. Wymagający, techniczny, poprowadzony na odpowiednim dystansie, męczący, ale satysfakcjonujący. Takie dni jak ten są solą rajdów cross-country - komentował zadowolony lider Pucharu Świata. - Momentami widziałem daleko przede mną kurz Casale, który wystartował sześć minut wcześniej. Przy wyjazdach z rozległych dolin za sobą widziałem na horyzoncie Almeidę. Poza tymi momentami byłem całkowicie sam i po prostu trzymałem tempo. Niestety jest tu spory bałagan związany z roadbookami i oznaczeniami trasy. Z tego powodu jeszcze dziś mogę dostać karę za zbyt szybką jazdę w strefie ograniczenia prędkości. Czekam na decyzję sędziów.

W Chile powoli końca dobiega zima i czas niskich temperatur. Mimo to zjawisko, którego świadkiem byli uczestnicy Atacama Rally na drugim etapie zmagań wprowadziło w zdumienie nawet organizatorów. Spory fragment pustynnych dolin pokryły gęstym kobiercem kwiaty.- To było cos zupełnie niezwykłego. Cała pustynia w kwiatach. Organizatorzy zapowiadali, że możemy na nie trafić, ale chyba nikt nie spodziewał się, że tak to będzie wyglądać. Jeden z najpiękniejszych widoków, jakie widziałem w życiu i aż żałowałem, że nie mam aparatu - mówił z uśmiechem Sonik.

W czwartek zawodnicy miną półmetek rajdu i dojadą do miejscowości Atakama w samym sercu pustyni. Czeka ich 236 km odcinka specjalnego.