Cud na trasie. Rafał Sonik uniknął wypadku i stracił rywali. "Nie chcę widzieć moich nóg"

Drugi etap maratoński Rajdu Dakar zebrał "krwawe żniwo". W kategorii quadów z rywalizacją pożegnali się dwaj wielcy faworyci, a Rafał Sonik cudem uniknął rozbicia czterokołowca. - To, że ja i quad jesteśmy w całości, to coś nieprawdopodobnego - mówił lider, który stracił najpoważniejszych konkurentów.
Tutaj znajdzie wszystko o walce Rafała Sonika podczas Rajdu Dakar »

Jako pierwszy z walki odpadł Ignacio Casale, który od startu ambitnie ruszył do przodu, chcąc odrobić czterominutową stratę do Polaka. - Mijałem Ignacio na trasie, miał urwany łańcuch. To prawdopodobnie przez silnik, a że był to etap maratoński, to nie miał szans, by to naprawić. Widziałem, że był kompletnie ugotowany psychicznie - mówił kapitan rajdowej reprezentacji Polski.

Krótko po Chilijczyku ręcznik musiał rzucić również Sergio Lafuente. Urugwajczyk przewrócił się i złamał bark. Niewiele brakowało, by przedwcześnie rajd zakończył również Sonik. - W roadbooku na 193. kilometrze nie było zaznaczonej wielkiej dziury. Takiej, przy której powinny być dwa, a nawet trzy wykrzykniki. Wpadłem w nią i wyleciałem w powietrze. Cały czas trzymałem kierownicę, by zapobiec zrolowaniu quada, i wpadłem na skały. Zostałem po nich przeciągnięty bokiem i nogami, które są całe posiniaczone i pokrwawione. Nawet nie chcę na nie patrzeć, ale jestem z siebie dumny i absolutnie szczęśliwy, że wyszedłem z tego cało - relacjonował.

Co ciekawe, na tej samej dziurze swój udział w rajdzie zakończył Nani Roma. Zeszłoroczny triumfator również za późno zobaczył nieoznakowaną przeszkodę. Jego Mini rolowało i choć Hiszpan oraz jego pilot wyszli z wypadku cało, nie mogli już kontynuować ścigania.

Po środowych zdarzeniach na trasie Sonik ma w klasyfikacji niemal trzy godziny przewagi nad drugim Jeremiasem Gonzalezem Ferioli. Doświadczony quadowiec podchodzi jednak do sytuacji z odpowiednim chłodem. - Muszę sprawdzić i przygotować quada, roadbooka oraz moje ubranie, które jest kompletnie zniszczone. To jest w tej chwili najważniejsze. Potem muszę odpocząć, a śpimy dziś na kocach rozłożonych na betonie - powiedział.

W czwartek motocykliści i quadowcy pokonają 357 km odcinka specjalnego i 166 km dojazdówki. Niewykluczone, że to właśnie Polak będzie otwierał trasę, bo sędziowie będą zwracać zawodnikom czas stracony na szukaniu waypointa, którego nie było. W zależności od decyzji, "SuperSonik" ruszy z pierwszej lub czwartej pozycji startowej.

Wyniki X etapu:

1. Nelson Sanabria (PRY) 4:57.59

2. Jeremias Gonzalez Ferioli (ARG) + 3.40

3. Walter Nosiglia (BOL) +4.30

4. Rafał Sonik (POL) + 5.44



Klasyfikacja generalna:

1. Rafał Sonik (POL) 48:02.07

2. Jeremias Gonzalez Ferioli (ARG) + 2:51.39

3. Walter Nosiglia (BOL) + 3:44.25



WSZYSTKO O WYSTĘPACH RAFAŁA SONIKA W RAJDZIE DAKAR