Rafał Sonik: Mój wynik naprawdę jest zaskoczeniem

Na pierwszym etapie Rajdu Dakar krakowianin Rafał Sonik dojechał do mety na drugim miejscu. To doskonały rezultat, bo do tej pory quadowiec największe problemy miał zazwyczaj właśnie w prologu.
Facebook? » | A może Twitter? »


Sonik przed rozpoczęciem pierwszego etapu tegorocznego Rajdu Dakar obawiał się o prędkość maksymalną quada. Choć po 175-kilometrowym oesie nie był zadowolony z mocy, w końcu mógł się uśmiechnąć, bo osiągnął doskonały, drugi czas. Kapitan Poland National Team ustąpił tylko Chilijczykowi Ignacio Casale.

Drugi w zeszłorocznym rajdzie Sonik dość ostrożnie wypowiadał się o niedzielnym otwarciu rywalizacji. Skłaniały go do tego dwa powody. Najpierw fakt, że pierwszy etap zmagań traktuje zawsze jako fatum, które musi przełamać, by dojechać do mety. - Jeśli nie kończyłem rajdu, to z powodu problemów na pierwszy etapie - powtarzał wielokrotnie.

Drugim powodem był seryjny silnik Yamahy, który nie ma tak dobrych osiągów, jak modyfikowane motory miejscowych quadowców. - Moim założeniem na niedzielę było zmieścić się pomiędzy piątym, a dziesiątym miejscem. Biorąc pod uwagę, że większość lokalnych zawodników ma poprzerabiane silniki, które pozwalają im być o 10-20 km/h szybszym na prostych, mój wynik jest naprawdę zaskoczeniem - komentował na mecie oesu Sonik.

Etap z czasem 1:37.08 wygrał Ignacio Casale. Ubiegłoroczny triumfator również narzekał na moc silnika, ale także problemy ze skrzynią biegów. Kapitan Poland National Team zameldował się na mecie nieco ponad minutę po Chilijczyku i mimo świetnej pozycji odczuwał też trochę niedosytu. - Boję się przeróbek silnika, ale za ostrożność płacę mniejszą prędkością. W niedzielę mieliśmy proste i płaskie fragmenty, które ciągnęły się przez kilka kilometrów. Taki typ trasy dla mojego quada jest w zasadzie najgorszym z możliwych. Nie mogłem wykorzystać tu swoich umiejętności - ocenia Sonik.

RAFAŁ SONIK: ZWYCIĘŻYĆ SIEBIE ZWYCIĘŻYĆ DAKAR