Sport.pl

Rafał Sonik wraca do Krakowa. Nie wygrał Rajdu Dakar przez... sędziów?

PRZEGLĄD PRASY. Rafałowi Sonikowi kilku kierowców pogratulowało... zwycięstwa w Rajdzie Dakar. Mimo że krakowianin w kategorii quadów był drugi.
Jesteś kibicem i jesteś z Krakowa? Musisz zostać fanem Facebooka Kraków - Sport.pl »

Na tak wysokim stopniu podium w najtrudniejszym rajdzie świata nie stanął nigdy wcześniej żaden Polak. Sonik przekonuje, że jest zadowolony, choć... czuje się, że ma niedosyt. Dlaczego?

- Sędziowie wypaczają wyniki i tak niełatwej rywalizacji - mówi na łamach "Dziennika Polskiego". - Przymykają np. oczy na zewnętrzną pomoc, jaką otrzymują miejscowi zawodnicy na poszczególnych etapach. Za coś takiego grozi kara sześciu godzin dopisanych do czasu jazdy albo nawet wykluczenie z rajdu - wyjaśnia i podkreśla, że w ten sposób sędziowie pomogli m.in. Chilijczykowi Ignacio Casale, zwycięzcy rajdu.

Krakowianin dodaje: - Gdybym ja skorzystał z takiej pomocy, to np. na dziesiątym etapie mógłbym być szybciej na mecie o ponad godzinę. A wtedy być może byłbym pierwszy.

Doszło nawet do tego, że Sonikowi gratulowano pierwszego miejsca. - Po ostatnim odcinku podeszło do mnie ośmiu czołowych motocyklistów. Przyszli pogratulować... zwycięzcy. Powiedzieli, że dla nich to ja wygrałem. To bardzo doświadczeni rajdowcy, doskonale wiedzą, jakie są realia na trasie, jak trudno pokonać miejscowych. Miało to dla mnie bardzo duże znaczenie - tłumaczy.

W czwartek wieczorem, o ile pozwolą warunki atmosferyczne, Sonik wyląduje na lotnisku w podkrakowskich Balicach.

Więcej o: