Sport.pl

47 stopni Celsjusza, wydmy... Rafał Sonik: To Rajd Dakar, a nie piknik

- Zadaniem takich odcinków jak ten jest zrobić przesiew w stawce. Powiększyć różnice czasowe i przypomnieć, że ten rajd to jest cały czas Rajd Dakar, a nie piknik - powiedział Rafał Sonik, komentując 6. etap rywalizacji na bezdrożach Ameryki Południowej. Quadowiec z Krakowa był siódmy i wrócił na trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej, zdominowanej przez zawodników z Ameryki Południowej.
Dakar zaczął się po raz drugi. Po technicznych i niezwykle wymagających odcinkach w Peru przyszedł czas na przetestowanie wytrzymałości zawodników. Na początek zmiana czasu, która okradła rajdowców z cennych dwóch godzin snu, a potem wyniszczający dla ludzi i sprzętu fesz fesz na zmianę z jazdą po ostrych kamieniach. Dodatkowo na trasie nie brakowało zdradliwie szybkich fragmentów i załamanych wydm, tworzących małe skocznie. Jeśli dodać do tego 47-stopniowe upały i wjazd z nadmorskiej miejscowości na 3000 m.n.p.m., to otrzymujemy gotowy przepis na piekło na ziemi.

- To był porządny dakarowy odcinek - komentował na mecie Sonik. - Żarty się skończyły, zaczęły się schody. Spodziewam się, że coraz bardziej będziemy się nakręcać. Tempo będzie coraz wyższe. Najbliższe dni zadecydują o kolejności w tym Dakarze.

Krakowianin po środowej kraksie nie miał zbyt dobrej pozycji startowej i na mierzący 454 km odcinek specjalny wyjechał w towarzystwie słabszych motocyklistów i drugiej dziesiątki quadów. - Jak mówi piosenka: ostatnich gryzą psy. Ta sama zasada obowiązuje tutaj, bo kiedy jedzie się w drugiej części stawki w powietrzu jest już bardzo dużo piachu i pyłu. W fesz feszu istnieje ogromne zagrożenie uderzenia w jakiś samotny głaz, a niebezpieczeństwo stwarzają także słabsi zawodnicy. Dlatego dziś byłem cały czas bardzo skupiony i tam gdzie wyprzedzanie było ryzykowne, odpuszczałem. Za jednym rywalem jechałem chyba około 20 km, bo nie chciał mnie przepuścić, mimo że widział, iż jadę mocniejszym od niego tempem. To niestety spowalnia i nie pozwala złapać odpowiedniego rytmu. Na Dakarze trzeba się jednak nauczyć cierpliwości - mówił Sonik.

Ostatecznie quadowiec dojechał do mety z siódmym czasem i powrócił na trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej. Etap wygrał Chilijczyk Ignacio Casale. Pecha miał Łukasz Łaskawiec, który z powodu problemów technicznych stracił ponad godzinę do zwycięzcy i będzie musiał wymienić silnik, za co otrzyma dodatkowe 15 minut kary. W pierwszej dziesiątce jest aktualnie pięciu Argentyńczyków, dwóch Chilijczyków, Peruwiańczyk, reprezentant RPA i Sonik - jako jedyny zawodnik z Europy.

Wyniki 6. etapu:

1. Ignacio Casale (CHL) Yamaha 04:15:21

2. Marcos Patronelli (ARG) Yamaha +06.36

3. Sarel Van Biljon (ZAF) E-ATV +10.30

...

7. Rafał Sonik (POL) Yamaha +24.14

Klasyfikacja generalna Quadów:

1. Marcos Patronelli (ARG) Yamaha 17:42:53

2. Ignacio Nicolas Casale (CHL) Yamaha +01.11.56

3. Rafał Sonik (POL) Yamaha +01.48.00

Więcej o: