Rajd Dakar. Rafał Sonik o Krzysztofie Hołowczycu: Mała rzecz niweczy wielkie plany

Polscy kierowcy mają pecha podczas tegorocznego Rajdu Dakar. - Ale niech postawa Krzyśka Hołowczyca będzie przykładem dla innych - uśmiecha się Rafał Sonik, kierowca quada z Krakowa.
Sonik wystartował w Dakarze, choć jego wyniki nie są zaliczane do klasyfikacji generalnej. Quad krakowianina nie przeszedł kontroli sędziowskiej.

- Niestety w czwartek nie poszło mi najlepiej - relacjonuje Sonik. Ale bardziej niezadowolony może być Hołowczyc. Był nawet liderem rajdu i miał apetyt na zwycięstwo. Potem dopadły go problemy techniczne. Np. w środę z powodu awarii układu kierowniczego stracił pięć godzin.

W czwartek było nieco lepiej. Po przejechaniu z chilijskiej Ariki do peruwiańskiej Arequipy awansował w klasyfikacji generalnej z 13. na 11. miejsce. - Mimo to w jego przypadku możemy mówić o prawdziwym pechu. Był jednym z faworytów i miał wreszcie w tym roku szansę na dobre miejsce, jak nie na wygraną - ocenia Sonik.

- Drugi raz z rzędu omija go podium. Przyczyną był mały przewód od wspomagania układu kierowniczego - właśnie zazwyczaj tak to się dzieje. Mała rzecz niweczy wielkie plany. Ale najpiękniejsze jest to, że Krzysiek nie wycofuje się i jedzie nadal do mety. Ciężko mu będzie odrobić stratę, pewnie nawet nie jest to możliwe, ale postawa tego wspaniałego zawodnika niech będzie przykładem dla innych. Najprościej byłoby się teraz wycofać, ale ma dla kogo dokończyć ten rajd. Tak jak ja - dodaje krakowianin.