Czy po Pucharze Federacji coś zostanie? [LIST]

[...] Dziś już mało kto pamięta, że jakieś 40 lat temu tenis był w Polsce sportem z infrastrukturą i organizacją porównywalną do piłki nożnej. Istniały regularne rozgrywki ligowe, krakowskie kluby: Nadwiślan, Olsza i Wawel prowadziły selekcję oraz szkolenie dzieci i młodzieży - pisze Stefan Niedźwieński, nasz Czytelnik.
Jesteś kibicem i jesteś z Krakowa? Musisz zostać fanem Facebooka Kraków - Sport.pl »

Na obiekcie Wisły przy ul. Reymonta funkcjonowało 16 kortów ceglanych, a na samej Olszy listy rankingowe rozgrywek amatorów zawierały ponad 250 nazwisk.

Czasy się zmieniły. Kraków, który posiada wspaniałą arenę, jeśli chodzi o rozwój tenisa - jest na absolutnym końcu (nawet na tle ogólnopolskiej mizerii). Oceniając krótko: tu nie ma gdzie grać i z kim grać, żaden tzw. klub tenisowy nie prowadzi kompleksowego szkolenia dzieci i młodzieży, dominuje absolutna komercja, w tenisa grają w większości dzieci niekoniecznie mające talent ku temu, ale posiadające rodziców, których stać na finansowanie tego grania. Szokuje bezkarny nepotyzm i robienie biznesów na zbudowanej i utrzymywanej z publicznych pieniędzy infrastrukturze. W Krakowie największy obiekt tenisowy (KKKS, dawna Olsza z dziewięcioma kortami) to wyjątek, nie zna jednak dnia ani godziny swego istnienia przy ulicy Siedleckiego. Dla porównania, w Warszawie jeden tylko klub - Warszawianka - dysponuje 29 kortami.

Czesi i Słowacy już dawno zrozumieli, że dla rozwoju tenisa ważniejsza od prestiżowych turniejów jest organizacja jak największej liczby zawodów mniejszej rangi. Co mamy w Krakowie? Wyłącznie dwa OTK-i (ogólnopolskie turnieje klasyfikacyjne PZT dla dzieci i młodzieży) organizowane na Olszy i... jednorazowy Puchar Federacji. Nie tak dawno był jeszcze Kraków Open, turniej rangi Futures. Od kilku lat organizowany już nie jest, bo i gdzie go rozegrać? Na obiektach, na których 30 lat temu oglądałem te same co dzisiaj ławki, siatki ogrodzeniowe czy ścianki treningowe? Na kortach przypominających klepisko, gdzie linie dalej rysuje się wózkiem? [...]

Krakowowi przede wszystkim potrzebny jest miejski ośrodek tenisowy z całoroczną, czterokortową halą o stałej konstrukcji. W porównaniu z pieniędzmi wydanymi na stadiony, Arenę czy Centrum Kongresowe koszt to absolutnie znikomy. Toruń zbudował taką halę za 7 mln zł i rozwija szkolenie dzieci i młodzieży aż miło patrzeć. Podobnie jest w Łęcznej, Pabianicach, Stalowej Woli. Ponadto trzeba stworzyć sensowny system szkolenia, który obecnie nie istnieje, i wreszcie rozpocząć pracę organiczną.

O takie działania rodzice krakowskich dzieci z licencją PZT i grających w tenisa, na barkach których spoczywa obecnie wszystko, od finansowania przez organizację najdrobniejszego szczegółu po zdobywanie tenisowej i okołotenisowej wiedzy (!), apelują do władz miasta i województwa. [...]