Urszula Radwańska postraszyła w drugim secie Marię Szarapową, ale Rosja prowadzi 2:0

Po pierwszym dniu Pucharu Federacji w Tauron Arenie Kraków, Polska przegrywa z Rosją 0:2. W drugim meczu młodsza z sióstr Radwańskich pokazała spore możliwości zwłaszcza w drugim secie, ale przegrała z Szarapową 0:6, 3:6.
Facebook? » | A może Twitter? »


W niedzielę więc już po pierwszym spotkaniu, w którym Agnieszka Radwańska zmierzy się z Marią Szarapową może być po meczu. Rosjanka będzie faworytką, choć nie tak wielką jak w drugim sobotnim pojedynku.

W drugim sobotnim meczu młodsza z sióstr Radwańskich była skazywana na porażkę z Marią Szarapową. Słychać było kibiców, którzy przewidywali szybką porażkę tzw. rowerkiem, czyli 0:6, 0:6, a dziennikarze martwili się, czy zdążą wrócić z konferencji prasowych z Agnieszką Radwańską, a następnie Swietłaną Kuzniecową. Mecz trwał jednak prawie półtorej godziny.

24-letnia Urszula jest drugą rakietą w Polsce, ale w światowym rankingu jeszcze niedawno była pod koniec drugiej setki. Po słabym ubiegłym roku naznaczonym kontuzjami dopiero wraca do formy. Pięć lat temu napędziła Rosjance stracha podczas turnieju w Los Angeles. Wtedy Szarapowa wygrała z trudem 6:4, 7:5.

W rankingu WTA dzielą je aż 133 miejsca. Radwańska bez respektu podeszła do rywalki, bo właściwie nie miała nic do stracenia. Próbowała atakować, kilka razy zaskoczyła rywalkę (m.in. zaserwowała asa), ale ta jednak częściej uderzała silniej i precyzyjniej. Na początek Rosjanka wygrała gema przy własnym podaniu, ale kolejny był bardzo długi. Obie zawodniczki miały okazje, by go wygrać. W końcu dało o sobie znać doświadczenie Szarapowej. Po niespełna kwadransie było 3:0, a druga rakieta świata po zakończeniu gema krzyknęła do siebie z radością "Come on".

W czwartym Polka przegrywała już 15:40, ale obroniła trzy breakpointy. Miała okazje, by w końcu wygrać pierwszego gema, ale rywalka bezlitośnie wykorzystała nawet najmniejsze błędy. Po 25 minutach przegrywała 0:4 i nie udało się jej wygrać do końca seta. Wynik był dla Radwańskiej druzgocący, ale naprawdę momentami przypominała, że w październiku 2012 roku była nawet 29. na świecie.

Na początku drugiego seta przewaga Szarapowej była jeszcze większa. Radwańska wygrała zaledwie kilka wymian i nie potrafiła znaleźć recepty na silne uderzenia przeciwniczki. Było 0:2 i... nastąpił przełom, bo Polka wygrała w końcu gema, i to przy podaniu Rosjanki. Radwańska jakby złapała wiatr w żagle i uwierzyła, że po drugiej stronie kortu wcale nie biega maszyna do wystrzeliwania piłeczek. Wydawało się, że w każde uderzenie wkłada 110 proc. siły, czym zupełnie zaskoczyła rywalkę. Rosjanka zaczęła popełniać coraz więcej niewymuszonych błędów - najczęściej wyrzucała piłkę za końcową linię. Polka najpierw wyrównała, a kolejny gem przy podaniu Szarapowej wygrała na przewagi.

Radwańska dalej walczyła o każdą piłkę, ale przeciwniczka, choć z ogromnym trudem, odzyskała kontrolę nad meczem. Kiedy udało się Rosjance przełamać Polkę (na 5:3), z zaciśniętą pięścią krzyknęła z radości.

POZNAJCIE JE! ONE ZAGRAJĄ W TAURON ARENIE KRAKÓW!