Ups, mamy problem! Radwańska przegrała z Kuzniecową w Pucharze Federacji!

15 tys. gardeł w Tauron Arenie Kraków nie pomogło. Agnieszka Radwańska nie poradziła sobie ze Swietłaną Kuzniecową i Polki przegrywają z Rosją 0:1. A poprzeczka dopiero teraz pójdzie w górę!
Facebook? » | A może Twitter? »


Ktoś pewnie powie, że jeszcze nic straconego, ale nie ma co owijać w bawełnę. Zwycięstwo w pierwszym meczu rozgrywek było potrzebne Polkom jak tlen. Rosjanki są na tyle mocne, że bez punktów Agnieszki Radwańskiej niemal na pewno nie uda się ich pokonać.

A miało być zupełnie inaczej. Kiedy tenisistki wychodziły na oficjalną prezentację, w Tauron Arenie Kraków było jeszcze sporo pustych miejsc. Hala niemal do ostatniego krzesełka wypełniła się już w trakcie meczu Radwańskiej z Kuzniecową.

Wcześniej, kiedy orkiestra reprezentacyjna Wojska Polskiego odegrała "Mazurka Dąbrowskiego" można było dostać dreszczy. Było głośno i... kulturalnie. Przed meczem padały pytania, czy w sport nie wmiesza się polityka, ale kibice przywitali rywalki gorąco i z klasą. Nie było gwizdów, tylko głośne oklaski i doping.

Wszyscy czekali na planowe zwycięstwo najlepszej polskiej tenisistki, ale kibice szybko dostali sygnał, że łatwo nie będzie. Kiedy już w drugim gemie Polka miała szansę na przełamanie, kapitan Tomasz Wiktorowski podchodził do linii, klaskał, zachęcał i to przyniosło efekt.

Tyle że na Kuzniecową, zamiast deprymująco, podziałało to jak płachta na byka. Krakowianka co prawda rzadko popełniała błędy, ale miała problemy, kiedy rywalka przyspieszała. Kibice od czasu do czasu robili hałas, wykrzykiwali nazwisko 25-letniej tenisistki, ale nie zawsze to działało.

Polka musiała pracować na każdy punkt jak mrówka, bo Rosjanka broniła się nawet w beznadziejnych sytuacjach. W dodatku biło od niej wyrachowanie. Ktoś powie, że Kuzniecowa najlepsze lata ma za sobą, ale w pierwszym secie poniżej solidnego poziomu nie zeszła w sobotę ani razu.

Rosjanka przede wszystkim nie miała problemów z niezbyt mocnym drugim serwisem Polski. "Atakuj" - krzyknął jakiś kibic do Radwańskiej, ale jej trudno było przejąć inicjatywę. Swoje zrobiło też doświadczenie Kuzniecowej, na której wypełniona po brzegi hala jakby nie robiła najmniejszego wrażenia. "Aga, jesteś u siebie" - krzyknął ktoś inny, ale seta nie udało się uratować.

Jedynie drugi set był inny. Rosjanka zaczęła od prowadzenia 2:0, ale kolejnych sześć gemów wygrała Polka! Wiktorowski ciągle wstawał, coś krzyczał. Do dopingu zagrzewali nawet siedzący tuż przy korcie członkowie polskiej ekipy.

Chwilami to pomagało. Radwańska po długim gemie i efektownym zakończeniu wyszła na prowadzenie 4:2, a to chyba był przełomowy moment seta. Po niektórych wymianach aż chciało się klaskać, bo Polka dawała pokaz tenisa z wysokiej półki.

Ostatecznie to jednak na nic, bo po dwóch godzinach i 16 minutach ręce uniosła Kuzniecowa.

Porażka najlepszej polskiej tenisistki to duży problem, bo w kolejnym sobotnim meczu o punkt będzie jeszcze trudniej. Z Urszulą Radwańską gra słynna Maria Szarapowa.

POZNAJCIE JE! ONE ZAGRAJĄ W TAURON ARENIE KRAKÓW!