Sport.pl

KSW 29. Nie było łatwo, ale Chalidow pokonuje Coopera. Walczył z kontuzją!

W walce wieczoru w Kraków Arenie Mamed Chalidow pokonał na punkty Bretta Coopera. Amerykanin okazał się rywalem trudniejszym, niż przewidywano, ale polski zawodnik walczył z kontuzją kręgosłupa.
Facebook? » | A może Twitter? »


Największa gwiazda KSW pierwotnie miała walczyć z krakowianinem Tomaszem Drwalem. Miało to być starcie dziesięciolecia w polskim MMA, bo Drwal to pierwszy Polak w historii UFC. Chalidow to niekwestionowana gwiazda i twarz organizacji. Poza tym od 18 spotkań niepokonany. Federacja od lat zabiegała o skonfrontowanie obu największych polskich zawodników, aż wreszcie się udało.

Tymczasem Drwal doznał nieoczekiwanej kontuzji i konieczna okazała się zmiana rywala. Wybór padł na Amerykanina Bretta Coopera, który ma bogate doświadczenie. Jak się okazało, także duże umiejętności i pokazał w Kraków Arenie dobrą walkę.

Takiego obrotu sprawy w Kraków Arenie na pewno nikt się nie spodziewał. Chalidow był przyzwyczajony do szybkiego kończenia pojedynków przed czasem, a Cooper niespodziewanie bardzo wysoko zawiesił poprzeczkę.

Pierwsza runda zaczęła się po myśli pochodzącego z Czeczenii zawodnika. Próbował założyć rywalowi dźwignię na nogę, później trafił go kolanem w szczękę, ale dla Amerykanina to było za mało. Cooper ustawiał go prawymi prostymi i przez pewien czas dominował w tym pojedynku. Jeden z jego ciosów trafił w szczękę Chalidowa i zawodnika od lat walczącego w Polsce uratował tylko gong.

Kolejne dwie rundy były toczone już na wolniejszych obrotach. Publiczność w Kraków Arenie starała się dodać otuchy swojemu idolowi i skandowała "Mamed, Mamed", ale tempo walki nie rosło.

O ostatecznym wyniku musiał zdecydować werdykt sędziów, a co zaskakujące, Chalidow nie mógł być go pewny. Decyzja była jednak jednogłośna i ulubieniec krakowskiej publiczności świętował 19. zwycięstwo z rzędu.

Inna sprawa, że w tym pojedynku to nie był ten sam Chalidow. Był wolniejszy, mniej pomysłowy, ale jak się okazało, walczył z kontuzją. Od dłuższego czasu zmaga się bowiem z urazem kręgosłupa, a w sobotę wyszedł do klatki tylko na własną prośbę. Jego gorszą dyspozycję było widać gołym okiem.

Po zwycięstwie Chalidowa kibice znów będą nalegać na starcie z Drwalem. - Nie potrzebuję tej walki, bardziej chcą jej kibice - zaskakuje Czeczen walczący w Polsce. - Ten pojedynek musi się odbyć. Zrobiło się wokół tego zbyt dużo szumu - przekonuje z kolei krakowianin.

REWELACYJNA GALA BOKSU W KRAKÓW ARENIE! NIESPODZIANKI!


Więcej o:
Najczęściej czytane