Sport.pl

Organizator gali KSW: Nie przychodzą tu dziewczynki z warkoczykami [WYWIAD]

- Jeżeli ktoś chce przyjść na galę, żeby komuś dać w mordę, to lepiej niech idzie do parku i bije się z kolegami. Niech pozostawi tę imprezę naszym kibicom - mówi Maciej Kawulski, współwłaściciel federacji KSW. W sobotę gala w Kraków Arenie. Do walki staną m.in. Mamed Chalidow i Mariusz Pudzianowski.
Facebook? » | A może Twitter? »


Łukasz Szpyrka: Wszystko jest już gotowe przed galą?

Maciej Kawulski: - Zawsze mówię, że wszystko jest dopięte na ostatni guzik, gdy każdy bezpiecznie zejdzie już z maty, a kibice opuszczą obiekt. Mamy jeszcze dużo przed sobą, ale jesteśmy gotowi. Wszystko przebiega zgodnie z planem.

To jest taki moment, kiedy powinniśmy być najbardziej zestresowani jako producenci. Ja natomiast czuję teraz duży komfort, bo wszyscy są z nami w bazie i możemy działać. Najgorzej jest dwa tygodnie przed galą, gdy obawiamy się np. kontuzji. Teraz wszystko jest już w porządku.

Po raz pierwszy organizujecie galę w Kraków Arenie.

- Świetny obiekt. Nie mam żadnych wątpliwości, że najlepszy w tym kraju. Doskonale przygotowany przede wszystkim pod transmisje telewizyjne, a bardzo nam na tym zależy. W wielu halach tego nie ma. Zresztą jest też świetnie dostosowana, jeśli chodzi o ekrany wewnątrz niej. Wszyscy, którzy z niej wyjdą, powinni być zadowoleni. Właściwie raz w roku zdobywamy nową górę, teraz wchodzimy na kolejną.

W sobotę pobijecie rekord, bo nigdy wcześniej na waszych imprezach nie było 16,5 tys. ludzi.

- Tak naprawdę zawsze mieliśmy potencjał na 22-25 tys. widzów, tylko brakowało nam hal. Gdyby ta miała większą pojemność, i tak by się zapełniła. Zawsze uderzamy głową w sufit, bo nie ma gdzie tych ludzi upchać. Nasz potencjał jest oceniany przez fachowców na dużo więcej niż pojemność tego obiektu.

Rekordowa frekwencja to także rekordowe zyski?

- Sprzedaliśmy dwa tysiące biletów więcej niż w naszej rekordowej imprezie. Czy więcej zarobiliśmy? Pamiętajmy, że większy obiekt to większe koszty i trudniejsze wyzwanie logistyczne.

Podczas gali boksu w Kraków Arenie organizatorzy mieli ogromne problemy ze sprawnym przeszukiwaniem na bramkach, a kibice stali w dużych kolejkach. Nie obawia się pan, że sytuacja może się powtórzyć?

- Otwieramy halę o godz. 17. To jest kompromis między organizatorami a administratorami obiektu. Uchodzimy raczej za sprawnych pod względem wpuszczania ludzi do hali. Na naszych galach zazwyczaj widzowie są już w komplecie przed pierwszą walką. To ewenement. Dlatego myślimy, że tym razem będzie podobnie i nie będzie kłopotów przy bramkach.

W Krakowie są dość specyficzni kibice. Nie obawia się pan, że w trakcie imprezy może dojść do zamieszek?

- Trzeba pamiętać, że impreza jest trudna. Nie przychodzą tu dziewczynki z warkoczykami, a ludzie z dużą ilością testosteronu. W związku z tym musimy ich dokładniej sprawdzać i zajmuje to trochę czasu. Kibice piłkarscy nauczyli się już, że KSW jest swoistą Ligą Mistrzów. Gdy idziesz na swój mecz, to czujesz się jak u siebie w domu czy kurniku. A tam złych rzeczy nie robisz.

Ilu ochroniarzy będzie strzegło porządku?

- To tajemnica handlowa, ale mogę powiedzieć, że będzie ich dużo więcej, niż przewiduje ustawa. Poza tym wzmocniliśmy monitoring. Każde krzesełko będzie oddzielnie obserwowane, a potencjalni sprawcy zajść natychmiast identyfikowani. Nawet jeśli ktoś spróbowałby zrobić coś, co byłoby nieeleganckie, na pewno długo by tego żałował.

Brzmi to jakbyście byli przygotowani na wizytę Baracka Obamy.

- Może nie. Chcemy dać komfort ludziom, którzy przychodzą na nasze gale od lat. Zawsze czuli się bezpiecznie i nie chcemy tego zmieniać. Jeżeli ktoś chce przyjść na galę, żeby komuś dać w mordę, to lepiej niech idzie do parku i bije się z kolegami. Niech pozostawi tę imprezę naszym kibicom. Czasem gdy ktoś na sali powie brzydkie słowo, w momencie jest wygwizdywany. Fani płacą duże pieniądze, bo chcą zobaczyć dobrą imprezę. Jeśli ktoś chce zepsuć widowisko, niech psuje swoje, a nie nasze.

JAK MMA WYSZŁO Z DYSKOTEKI

Więcej o:
Najczęściej czytane