Polsat Boxing Night. Gala niespodzianek

W walce wieczoru Polsat Boxing Night Artur Szpilka pokonał na punkty Tomasza Adamka, który zapowiedział koniec kariery. Kraków Arena zdała egzamin, choć organizatorzy nie do końca sprostali zadaniu.
Facebook? » | A może Twitter? »


To był wieczór niespodzianek, a pierwsza czekała na kibiców już przed halą. Na zwykłych fanów (nie VIP-ów) czekała ogromna, kilkusetmetrowa kolejka do wejścia. Zanim trybuny się zapełniły, Piotr Gudel zdążył pokonać Rafała Kaczora, a Łukasz Maciec Michała Żeromińskiego.

Chwilę potem w groźnej masce i przy piosence "Bałkanica" zespołu Piersi do ringu wszedł Dawid Kostecki. Mimo że przez 2,5 roku nie boksował (siedział w więzieniu), uważano go za faworyta w starciu z Andrzejem Sołdrą. Sensacja stała się jednak faktem, a Kostecki przegrał dopiero drugi raz w karierze. Zasłużenie, bo nowosądeczanin był od niego szybszy i dokładniejszy.

W czwartej walce były pretendent do tytułu mistrza świata Grzegorz Proksa, który w sobotę pierwszy raz walczył w Polsce, zmierzył się z Maciejem Sulęckim. Obaj pięściarze rozkręcali się bardzo powoli. W siódmej rundzie chwila nieuwagi wystarczyła, by Sulęcki trafił Proksę prawym sierpowym, a doświadczony bokser okręcił się i padł na twarz jak rażony piorunem. To był bardzo efektowny nokaut, a jak się okazało później, Sulęcki złamał rywalowi szczękę.

Tuż przed walką wieczoru kibiców mieli rozgrzać Michał Chudecki i Michał Syrowatka. Zaledwie po osiemdziesięciu sekundach ten drugi znokautował przeciwnika.

Walka roku

Starcie wieczoru obejrzała rekordowa publiczność w hali - 17,5 tys. osób. Szpilce pokonanie rywala z tak uznanym nazwiskiem miało otworzyć wiele furtek do pojedynków ze znaczącymi pięściarzami. Adamek w przypadku wygranej mógł jeszcze liczyć na jedną lub dwie interesujące walki. Obaj rozpoczęli spokojnie, badali rywala, a żaden z nich nie dążył do nokautu za wszelką cenę. W czwartej rundzie potężny cios Szpilki zachwiał Adamkiem, a w piątej było na odwrót.

W Kraków Arenie rzadko było słychać doping. W przeciwieństwie do fanów siatkówki kibice zrywali się jedynie po pojedynczych ciosach. Po momencie ciszy halą wstrząsnęła salwa śmiechu po tym, gdy doskonale było słychać pisk chłopca: "Szpila do domu!".

Walka była niezwykle wyrównana, a o wyniku zadecydowały punkty sędziów. Jednogłośnie zwyciężył Szpilka i prawdopodobnie zakończył piękną karierę Adamka.

- Jeżeli przegrywasz, to nie masz w ringu prawa bytu. Gdybym miał walczyć, to z najlepszymi. Przegrałem i powoli odchodzę. Smutny koniec? Przecież nikt w rodzinie nie umarł - powiedział były dwukrotny mistrz świata dwóch kategorii wagowych.

Szpilka docenił rywala: - Wygrałem, ale podziękujmy Tomkowi brawami za to wszystko, co zrobił dla polskiego sportu - zaapelował w ringu.

A krakowska publiczność owacją na stojąco pożegnała mistrza. I przywitała nowego. Tym bardziej że w trakcie walki Szpilka zjednał sobie widzów. Wydawało się, że będzie miał za sobą publiczność, bo pochodzi z pobliskiej Wieliczki. Tymczasem w pierwszych rundach fani głośniej wspierali Adamka. Z każdą kolejną sytuacja się odwracała i Szpilka walecznością zaskarbił sobie przychylność publiczności. Boksował odważnie, ale też mądrze.

Organizacyjne niedociągnięcia

- Adamek pokazał, że powinien kończyć karierę, a Artur, że jeszcze dużo mu brakuje, by coś osiągnąć w boksie. On ma potencjał, ale to nie jest pełna waga ciężka - stwierdził Kazimierz Szczerba, były trener Szpilki. Dodał, że bardzo rozczarowała go organizacja (przez Polsat i Sferis KnockOut Promotions) bokserskiej imprezy: - Ludzie stali w kilometrowych kolejkach do hali. Zapłacili dużo za bilety, a nawet nie mogli obejrzeć walk. To chore. Później żałowałem, że tam pojechałem. Szkoda czasu i zdrowia.

Nie tylko on narzekał na organizację. Użytkownik "darkturus" napisał komentarz na kraków.sport.pl: "Wejście na halę - kolejka na ponad godzinę stania, większość kibiców nie zobaczyła pierwszej walki (często bilety po 200 zł - za co?)". Nie podobało się też nagłośnienie i brak dźwięku ze studia Polsatu, narzekano na problemy z wyjazdem spod hali.