Sport.pl

Polsat Boxing Night. Andrzej Wawrzyk: Moje serce jest za Arturem Szpilką

- To, co wydarzy się w szatni, będzie miało przełożenie w ringu. Jeśli Artur Szpilka sobie tam poradzi, to zdecyduje o jego zwycięstwie - przekonuje Andrzej Wawrzyk, bokser wagi ciężkiej przed sobotnią galą Polsat Boxing Night.
Facebook? » | A może Twitter? »


Łukasz Szpyrka: Ze zdrowiem jest już lepiej?

Andrzej Wawrzyk: Tak, rehabilitacja przebiega coraz sprawniej. Wolno, ale tak musi być. Największy nacisk kładziemy na rozwój ścięgien, bo najtrudniej doprowadzić je do sprawności. Noga jednak jest powoli silniejsza. Cały czas się ruszam i myślę, że za jakieś trzy miesiące powinno być już naprawdę dobrze.

Kiedy kibice będą mogli zobaczyć pana w ringu?

- Za trzy miesiące spróbuję wrócić do biegania, treningu. Kolejne trzy, cztery poświęcę na przygotowania i powinienem być gotowy. Jest szansa, że 10 maja pojawię się w ringu.

Był pan brany pod uwagę przy ustalaniu karty walk do sobotniej gali w Kraków Arenie, ale przez wypadek samochodowy nie udało się. Musi pan pewnie żałować podwójnie, bo jest pan krakowianinem, a 8 listopada hala w Czyżynach zapełni się po brzegi.

- Miałem boksować w przedostatniej walce. Jestem z Krakowa i myślę, że wielu kibiców by mnie wspierało. Niestety, tak się potoczyło, że nie mogę wziąć udziału w tym wydarzeniu. Na pewno wielka szkoda, bo to największa gala w Polsce. Nie wiem czy w przyszłości będzie możliwość zorganizowania podobnej, na tak wysokim poziomie.

Kto zwycięży w sobotę w walce wieczoru?

- Moje serce całkowicie jest za Arturem. Głęboko wierzę, że stać go na bardzo dobrą walkę. Wielu w niego nie wierzy, ale może sprawić niespodziankę. Z Bryantem Jenningsem mu nie wyszło, ale to nie był kelner. Adamek też przegrał ostatnio z Wiaczesławem Głazkowem, a potem jego notowania spadły. Teraz Artur może dać z nim naprawdę dobrą walkę.

Serce podpowiada panu, że wygra Szpilka. A rozum?

- To, co wydarzy się w szatni, będzie miało przełożenie w ringu. Jeśli Artur sobie tam poradzi, to zdecyduje o jego zwycięstwie. Każdy wie, że Adamek zawsze zachowuje chłodną głowę i nie musi się o to obawiać. Artur musi się maksymalnie skoncentrować, tylko to pozwoli mu pokonać byłego mistrza świata.

Mówi się, że jeśli walka ma się skończyć przed czasem, zwycięży Szpilka. Jeśli na punkty - Adamek. Jaka jest pana opinia?

- Uważam tak samo. Tomek będzie boksował tak jak zawsze - seriami, które przynoszą punkty. To będzie jego atutem. Artur ma cios, potrafi bardzo mocno uderzyć. Nie mówię, żeby się napalał, ale jeżeli będzie robił to, co w sparingach, to powinno być dobrze. Po Jenningsie boksuje zupełnie inaczej, w mądry sposób. Zrozumiał, że nie tylko siła i rzucenie się do przodu dają zwycięstwo. Przekonał się o tym na własnej skórze. Teraz zdaje sobie z tego sprawę i bije seriami. Ale mimo wszystko gdyby walka miała skończyć się na punkty, to stawiałbym na Tomka. Jeśli nokaut, to Artur.

Co pan podpowie Szpilce przed walką?

- Żeby wyszedł z chłodną głową i mądrze boksował. Kondycyjnie stać go na zadawanie wielu ciosów i być ciągle w ruchu. Powiedziałbym, żeby nie stał w miejscu z opuszczonymi rękoma i przyjmował ciosy, bo to nie jest jego boks. Błędy rodzą się w jego głowie, bo czasem jest zbyt agresywny. Musi spokojnie podejść do tego pojedynku.

Interesują pana inne pojedynki?

- Szczególnie ciekawi mnie Grzegorz Proksa - Maciej Sulęcki. To walka, która będzie bardzo trudna dla tego drugiego. To trochę inna liga, inny styl boksowania. Walka Dawida Kosteckiego z Andrzejem Sołdrą? Do jednej bramki.



Kto wygra walkę w Kraków Arenie?
Więcej o: