Sport.pl

W Krakowie jest coraz więcej imprez na światowym poziomie [WYWIAD]

- Dzięki hali w Czyżynach miasto w sierpniu stało się stolicą siatkówki. Do tego w Krakowie wreszcie świętowaliśmy triumf Polaka w Tour de Pologne. A w organizowanych przez nas biegach z roku na rok bierze udział coraz więcej osób - podkreśla Krzysztof Kowal.
Ekskluzywne materiały i ciekawostki o krakowskim sporcie tylko na Facebooku Kraków - Sport.pl »

ROZMOWA Z Krzysztofem Kowalem, dyrektorem Zarządu Infrastruktury Sportowej w Krakowie

Andrzej Klemba: Co Kraków przez ostatnie lata zrobił dla sportu?

Krzysztof Kowal: Wybudowano mnóstwo obiektów sportowych i nie chodzi mi o te największe, czyli stadiony Wisły, Cracovii czy piękną Kraków Arenę. Powstały bowiem boiska sportowe, orliki, baseny służące przede wszystkim mieszkańcom. Budujemy także ścieżki biegowe i rowerowe. Każdy może tam codziennie iść i rekreacyjnie uprawiać sport. To świadczy o tym, że miasto przywiązuje bardzo dużą wagę do szeroko rozumianej kultury fizycznej. Potwierdzają to liczby - przez ostatnie 10 lat prezydent miasta przeznaczał na sport średnio 3,7 proc. z budżetu. To naprawdę dużo, bo dla porównania Wrocław przeznaczał 2,5 proc., a Warszawa tylko 1,7 proc. Widać, że miastu zależy na sporcie, ponieważ to też pomaga w utrzymaniu zdrowia mieszkańców. Mamy nadzieję, że z siedzącego trybu życia, jeżdżenia samochodem można iść w kierunku aktywności, np. jazdy rowerze, biegania czy choćby spaceru. Po to też organizujemy wiele imprez.

Z której imprezy jest pan najbardziej dumny?

- Bardzo trudno jednoznacznie odpowiedzieć, bo organizatorzy mogliby się obrazić. Podzieliłbym je na trzy części. Jesteśmy bardzo zadowoleni z imprez w Kraków Arenie, czyli przede wszystkim z siatkówki od Ligi Światowej przez memoriał Wagnera po mistrzostwa świata. Trzeba też pamiętać o mistrzostwach Polski w siatkówce plażowej. W sierpniu Kraków stał się polską stolicą siatkówki.

Druga część to kolarstwo: najbardziej medialna impreza dla Krakowa - Tour de Pologne, a do tego okraszona wreszcie zwycięstwem Polaka Rafała Majki. Do tego Skandia Maraton w MTB, który przyciągnął w Krakowie rekordową liczbę uczestników spośród wszystkich edycji. Dzięki temu do Krakowa trafi więcej nagród od głównego sponsora, czyli rowery dla dzieciaków. Poza sukcesem Majki mamy też mistrza świata Michała Kwiatkowskiego, więc kolarstwo powinno zyskać na popularności i coraz mocniej się rozwijać. To powinny być tłuste lata dla tego sportu.

No i bieganie. Mamy trzy sztandarowe biegi. Cracovia Maraton, który okazał się fantastyczną imprezą mimo ogromnych kłopotów pogodowych, do tego rozgrywany w pięknej scenerii Bieg Trzech Kopców. Z roku na rok startuje w nich coraz więcej uczestników. Do tego dochodzi nowa impreza - PZU Cracovia Półmaraton Królewski. Liczymy, że ta impreza szybko stanie się równie popularna co CM i B3K.

Halą w Czyżynach możemy chwalić się wszędzie. Tylko że tak długo trzeba było na nią czekać...

- Rzeczywiście, lata czekaliśmy na Kraków Arenę. Najpierw były kłopoty z projektem, potem czekaliśmy na ukończenie pracy i wreszcie obiekt odpalił. Hala w Czyżynach i także nowo powstałe Centrum Kongresowe ICE jeszcze mocniej pchną Kraków do przodu. Wreszcie wszelkie kongresy, koncerty czy wydarzenia sportowe już nie będą omijać naszego miasta. Kraków jest najbardziej rozpoznawalną polską marką na świecie. Jeśli dopełniamy ją tym, czego brakowało, to dobrze wróży nam na przyszłość.

Nawet pan był zdziwiony, że w mistrzostwach świata w siatkówce Kraków Arena kilka razy była pełna, choć nie grali w niej Polacy.

- Byłem tym zaskoczony. O ile zainteresowanie meczem Polska - Brazylia w Lidze Światowej było trzy razy większe niż pojemność hali, o tyle miłą niespodzianką był już finał koszykarskiego campu Marcina Gortata. Choć było to wydarzenie bardziej rozrywkowe niż sportowe, to trybuny były niemal pełne. Wszystkie agencje prasowe i media podkreślały też, że rzadko się zdarza, by spotkania mistrzostw świata w siatkówce bez udziału gospodarzy oglądał komplet publiczności. A tak przecież było na meczach Włochy - Francja, USA - Francja, USA - Włochy. To pokazuje, jak ludziom nie tylko w Krakowie, ale także w całej Polsce brakuje imprez na światowym poziomie.

Czego wciąż brakuje w Krakowie, jeśli chodzi o infrastrukturę sportową?

- W naszym kraju obiektów sportowych nigdy za dużo. Stadiony, hala w Czyżynach dopełniły metropolitalną funkcję Krakowa. Musimy jednak poradzić sobie z zaniedbaniami sprzed kilkudziesięciu lat w kwestii infrastruktury sportowej dla dzieci i młodzieży. Chodzi o boiska przy szkołach czy na osiedlach. W tym roku odnowiliśmy 40 takich miejsc. To jest zadanie do kontynuacji w kolejnych latach. Myślimy też o boiskach lekkoatletycznych, budowie lekkich tenisowych hal. To mają być obiekty służące młodzieży. Jeśli będzie mogła trenować w godnych warunkach, to być może doczekamy się kolejnych mistrzów świata. Kiedyś Kraków był dużo mocniejszy lekkoatletycznie, ale od kiedy zaczęły się problemy z bazą, było coraz gorzej. Miasto niedawno odkupiło stadion Wawelu, który był mekką lekkoatletyczną. Obiekt jest w fatalnym stanie, ale udało się znaleźć pieniądze na jego remont. Za trzy lata stadion powinien przypominać piękne, kameralne obiekty w Europie do uprawiania przede wszystkim lekkoatletyki.

Lodowiska? W Kraków Arenie hala główna i treningowa są przystosowane do mrożenia lodu. Zresztą tam w kwietniu odbędą się mistrzostwa świata dywizji 1A. Cały czas remontujemy lodowisko przy ul. Siedleckiego. Mecze Comarch Cracovii można oglądać w coraz lepszych warunkach, bo zostanie zamontowane nowe ogrzewanie, a szatnie czeka modernizacja. Projektujemy tam też odbudowę tzw. małego lodowiska.

W Krakowie nie ma np. basenu z 50-metrową pływalnią.

- Na pewno byłby potrzebny, ale nie wszystko da się zrobić. Była koncepcja, by Uniwersytet Jagielloński wybudował go na campusie na Ruczaju, ale ją zarzucono. Niedawno minister sportu zdecydował, że przekaże 23 mln zł na gruntowną modernizację basenu w Oświęcimiu. To pokazuje, jak olbrzymie koszty generuje budowa pływalni 50-metrowej, a do tego dochodzą koszty utrzymania. Skupiamy się na budowie basenów użytecznych przede wszystkim dla mieszkańców - to główna rola miasta. Ostatnio powstało ich sporo jak na nasze warunki, np. przy ul. Kurczaba, ul. Wysłouchów, ul. Kolnej, w Com-Com Zone w Nowej Hucie. Rozpoczęliśmy inwestycję na os. Handlowym, a w planie jest jeszcze jedna pływalnia w tej dzielnicy. Mam też nadzieję, że w przyszłym roku rozpoczniemy budowę basenu przy ul. Eisenberga. W związku z tym, że potencjalny inwestor w partnerstwie publiczno-prywatnym ostatecznie nie złożył oferty, koncepcja tego centrum ulegnie zmianie. Spróbujemy wybudować tam basen dla mieszkańców z różnymi atrakcjami, ale planowaną część komercyjną, czyli mały hotel i gabinety á la spa, zostawimy dla prywatnego inwestora. Liczę, że po powstaniu części basenowej znajdzie się chętny, który będzie chciał postawić na komercję i zrealizuje drugą część.

W Cracovia Maratonie startuje coraz większa liczba biegaczy. Rynek Główny, gdzie jest start i meta, wytrzyma to?

- Wszystkie badania, które robimy, są jednoznaczne - Rynek i Stare Miasto to jest to, co przyciąga biegaczy. Część biegnie dla wyniku sportowego, a część przy okazji startu przyjeżdża po to, by zwiedzić miasto. To dla nas ogromne wyzywanie logistyczne. Jesteśmy w stanie pomieścić na Rynku do 10 tysięcy uczestników.

Jaki jest pomysł na Cracovia Maraton w przyszłym roku?

- Kraków już dwa razy pokazał, że potrafimy czasem zrobić rzeczy wydające się niemożliwymi. Przed mistrzostwami Europy w kajakarstwie górskim była powódź. Oficjele nie wyobrażali sobie, że zawody dojdą do skutku, ale dzięki wielkiemu wysiłkowi udało się je przeprowadzić. Przed Cracovia Maratonem Bulwary Wiślane zostały zalane, a prognozy pogody nie były sprzyjające. Podjęliśmy szybką i odważną decyzję o zmianie trasy na dzień przed biegiem, by doszedł do skutku. Efekt był znakomity, a do tego w końcu wyszło słońce. Usłyszeliśmy mnóstwo przychylnych komentarzy, zwłaszcza jeśli chodzi o trasę. To dało nam zresztą do myślenia i doszliśmy do wniosku, że warto utrzymać pomysł z dwiema pętlami. Głównie po to, by jak najwięcej biegać wśród ludzi. To w centrum jest mnóstwo turystów i kibiców, a biegacze bardzo nie lubią długich prostych, jak np. al. Pokoju.

Jak długo jeszcze miasto będzie dokładało do stadionu Wisły?

- Nie jest to kwota zabójcza, bo włożyliśmy mnóstwo wysiłków w zmniejszenie kosztów utrzymania. Bardzo trudno jest znaleźć najemców na lokale. Idzie to powoli, ale jednak idzie. Coraz więcej firm zgłasza się na rozmowy i mam nadzieję, że coś z tego wyjdzie. Szukamy operatora stadionu i jest w tym też postęp, bo negocjujemy z trzema podmiotami. Chcemy, by stadion był coraz bardziej przyjazny dla kibiców. Są nowe punkty cateringu, nowa obsługa, nowa linia teletechniczna, by lepiej działał internet. Obiekt jest funkcjonalny, ale trzeba w nim jeszcze sporo poprawić, by można było się poczuć jak w domu. Szukamy też sponsora tytularnego, ale ostatni rok nie był do tego dobry. Wyniki piłkarskie i puste trybuny nie zachęcały potencjalnych inwestorów. Na szczęście są pierwsze oznaki, że będzie więcej ludzi na trybunach. Za ten rok miasto będzie musiało dołożyć do utrzymania obiektu nieco poniżej miliona złotych.

A może Twitter? »


W tym roku ludzi przyciągał efekt nowej hali. Co będzie się działo w 2015 roku?

- Był efekt nowej hali, ale teraz zyskała miano przyjaznej dla sportowców. Siatkarze mówią, że jest szczęśliwa i chcą w niej grać. Te imprezy, które robiliśmy, były z myślą także o związkach sportowych, by zobaczyli, jakie ma możliwości w organizowaniu wszelkiego rodzaju zawodów w wielu dyscyplinach. Ma też znakomite położenie i jest do niej dobry dojazd. Oczywiście w przyszłym roku w Kraków Arenie będzie Liga Światowa. Jako że jesteśmy gospodarzem finałów mistrzostw Europy w piłce ręcznej na początku 2016 roku, to w przyszłym roku będziemy gościć kilka razy naszą reprezentację. W czerwcu ma dojść do meczu towarzyskiego, pracujemy też nad tym, by rozegrano w hali turniej. Czeka nas też mecz tenisowy Polska - Rosja kobiet. Mieliśmy najbardziej poważną ofertę, a do tego deklaracje Agnieszki Radwańskiej były jasne, że chce grać w Krakowie. Jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że przeciwko niej wystąpi Maria Szarapowa, bo zawodnika obowiązują występy w reprezentacji, jeśli chce pojechać na igrzyska olimpijskie. Jak tylko nie będzie kontuzji, to wierzę, że dojdzie do meczu Radwańska - Szarapowa. 20 kwietnia rozpoczną się mistrzostwa świata dywizji 1A w hokeju na lodzie.

Poza halą na Rynku Głównym znów będzie finiszował Tour de Pologne, a także będzie kolejne święto kolarzy MTB, czyli Skandia Maraton.

Kibice narzekali na problemy z parkowaniem lub strasznie wysokie ceny za zostawienie auta w pobliżu Kraków Areny.

- Zgadzam się, że był z tym kłopot, ale pamiętajmy, że otwarcie hali zbiegło się z remontami w tym rejonie Krakowa. Wkrótce modernizacje dróg i torowisk się kończą i dojazd do hali będzie prostszy, zwłaszcza komunikacją zbiorową. Rzadko zdarza się na świecie, by wszyscy chcieli przyjechać samochodami. Jak na tą halę, to tych miejsc parkingowych wcale nie jest mało. Trzeba jednak pomyśleć, jak te miejsca dystrybuować, by były wykorzystane w 100 proc. Będziemy namawiać i promować, by przyjeżdżać do niej komunikacją miejską. Tym bardziej że ze strony Nowej Huty i od centrum dojazd jest bardzo dobry. To jest kwestia przyzwyczajenia i przekonania się kibiców.

Nie byłoby tych imprez w Kraków Arenie czy TdP w Rynku Głównym, gdyby miasto nie wyłożyło pieniędzy. Ile one kosztują?

- Mistrzostwa świata w siatkówce, i przy okazji Kraków, były promowane przez trzy lata, zanim doszło do imprezy. To są bardziej koszty marketingu i reklamy. Nie jest żadną tajemnicą, że miasto na ten cel wydało 4,5 mln zł. Ale powtarzam - byliśmy promowani na wszelkich imprezach przez trzy lata. To samo jest z innymi wydarzeniami. Na mistrzostwa świata w hokeju na lodzie czy mecz tenisowy Polska - Rosja miasto będzie musiało wydać pieniądze. Pamiętajmy, że ta hala ma służyć mieszkańcom i obowiązkiem miasta jest sprawić, by było co w niej oglądać. Poza tym, jeśli miasto pomaga, ma wpływ na ceny biletów, by były bardziej dostępne. To trzeba wyważyć, by hala była jednocześnie miejscem dla kibiców i krakowian, ale też musi na siebie zarabiać. Na razie zbieramy doświadczenie i z czasem będziemy mądrzejsi. Trudno jest oszacować czy udowodnić, jakie miasto osiąga zyski z przyjazdu kibiców czy melomanów. Zarabiają hotele, restauracje, transport, a z tego są podatki, które wracają do kasy miasta.

TdP to najbardziej ekonomiczna impreza. Kraków jest pokazywany przez dużą część dnia w telewizji i płacimy około 600 tys. zł. Jeśli chodzi o ME w piłce ręcznej, losowanie, wszystkie mecze od eliminacji po finały to ok. 8 mln zł. W przypadku gali bokserskiej z walką wieczoru Tomasz Adamek - Artur Szpilka miasto pokrywa koszt hali, ale dostajemy promocję w telewizji Polsat, która organizuje imprezę. Z hokejem trwają rozmowy. Polski Związek Hokeja na Lodzie jest biedny i liczy, że MŚ pozwolą się hokejowi wypromować i trochę zarobić.

Więcej o: