Czy Maria Szarapowa przyjedzie do Krakowa? "Na dziś wiemy, że tak"

Mecz Polska - Rosja w Pucharze Federacji odbędzie się w Kraków Arenie. To oznacza, że w lutym Agnieszka Radwańska może zmierzyć się z najbardziej rozchwytywaną sportsmenką świata!
"Bądźcie z nami" - zachęca Radwańska za pośrednictwem oficjalnej strony miasta Kraków, a prezydent Jacek Majchrowski mówi o "historycznym wydarzeniu sportowym". Kiedy konkretnie? Polki zmierzą się z Rosjankami 7 i 8 lutego 2015 roku.

I faktycznie, będzie to historyczne wydarzenie. Choć trudno w to uwierzyć, to Radwańska, rodowita krakowianka, a dziś gwiazda światowego sportu, w Krakowie do tej pory nie rozegrała ani jednego oficjalnego meczu. Wystąpiła tylko w rodzinnym benefisie i spotkaniu pokazowym.

Nic dziwnego, bo prestiżowe imprezy omijały miasto szerokim łukiem. Nie było na to warunków. Jedyny poważny międzynarodowy turniej (Salwator Cup w 2008 r.) odbył się w hali, gdzie na co dzień trenują tenisiści stołowi, a zorganizowali go ludzie z Poznania. Dlatego Radwańska przez lata mogła tylko psioczyć, że pod Wawelem nie ma miejsca na tenis z wysokiej półki. Teraz w końcu się to zmieni.

Mocna karta przetargowa

Do organizacji meczu Pucharu Federacji (jedyny drużynowy turniej w kobiecym tenisie) chętne były też m.in. Łódź, Poznań, Szczecin i Warszawa, ale Kraków miał same asy w rękawie. Po pierwsze: Radwańska chciała grać właśnie tutaj, a jej zdanie ma decydujące znaczenie. Do tego po wybudowaniu hali w Czyżynach miasto ma mocną kartę przetargową.

Kiedy więc w czerwcu Kraków zgłosił chęć organizacji spotkania, od razu był faworytem. - To prawda, od początku jednoznacznie opowiadaliśmy się za tym, by mecz rozegrano w Krakowie. Z oczywistych względów: nie dość, że Agnieszka i Ula Radwańskie trenują tu od dziecka, to powstała tu chyba najlepsza i najnowocześniejsza hala w Polsce - podkreśla Piotr Szkiełkowski, wiceprezes Polskiego Związku Tenisowego.

Nie tylko dlatego będzie to wydarzenie bez precedensu. Polki w przyszłym roku po raz pierwszy od 20 lat zagrają w Grupie Światowej, czyli tenisowej ekstraklasie. Majchrowski przekonuje: - Pojedynki sióstr Radwańskich z bardzo znanymi tenisistkami rosyjskimi sprawią, że Kraków znów znajdzie się w centrum uwagi nie tylko sympatyków sportu.

Maria ma grać

Pytanie brzmi: czy do Krakowa przyjedzie Szarapowa. Dlaczego jest takie ważne? Bo to nie tylko jedna z najlepszych tenisistek świata, ale też najlepszy z możliwych magnes dla kibiców i reklamodawców. Kłopot w tym, że Rosjanka w Pucharze Federacji gra od święta i nie ma pewności, czy tym razem się na to zdecyduje.

- Mamy jednak informację, że jej przyjazd jest więcej niż prawdopodobny - zapewnia wiceprezes Szkiełkowski. - Powiem więcej: na dziś wiemy, że zagra. Jej pojedynek z Radwańską na krakowskiej ziemi mógłby pomóc w promocji miasta, ale też polskiego tenisa. Czy wtedy w Kraków Arenie zasiądzie komplet 15 tys. kibiców? Nie powiem, że to formalność, ale bardzo na to liczymy.

Ważny argument to igrzyska olimpijskie. Jeśli chce na nie pojechać, musi wcześniej wystąpić w meczu reprezentacji.

Przesądzać niczego jednak nie można, bo Szarapowa powołanie przyjęła tylko dwukrotnie, w 2011 i 2012 roku. A ostateczna decyzja, czy przyjedzie, zapadnie w ostatniej chwili, czyli na ok. 10 dni przed meczem.

Faktycznie jednak trudno o lepszą reklamę tenisa, miasta i Kraków Areny, bo Rosjanka to chodząca żyła złota. Stała bywalczyni okładek najpoczytniejszych magazynów, właścicielka własnej marki cukierków i perfum od 10 lat jest na szczycie listy najlepiej zarabiających sportsmenek świata.

Choć miasto i związek ogłosiły oficjalnie, że mecz - z Szarapową lub bez - odbędzie się pod Wawelem, to umowa jeszcze nie została dopięta. Negocjacje trwają, ale najprawdopodobniej Kraków będzie musiał wydać kilkaset tysięcy złotych.

Więcej o: