MŚ siatkarzy. Stany Zjednoczone rozbiły Portoryko w Kraków Arenie

Pewne zwycięstwo 3:0 (25:15, 25:8, 25:20) odnieśli siatkarze Stanów Zjednoczonych w pierwszym czwartkowym meczu grupy D. W drugim secie Portoryko nie zdobyło nawet 10 punktów. To pierwszy taki przypadek na MŚ w Polsce.
Którym siatkarzem reprezentacji Polski jesteś? Sprawdź! [PSYCHOTEST]


Obie drużyny nie mają przed sobą żadnych tajemnic, bo na co dzień rywalizują ze sobą w strefie NORCECA. Właśnie w tym swojej szansy upatrywali gracze Portoryko.

- Każdy turniej to długa podróż, a ta nie zaczęła się na razie tak dobrze, jak planowaliśmy - mówił po porażce 2:3 z Iranem selekcjoner Stanów Zjednoczonych John Speraw. Amerykanie odrobili pracę domową i zdaje się, że wrócili na właściwe tory.

Czwartkowe spotkanie od początku przebiegało pod ich dyktando. Portorykańczycy byli słabsi w każdym elemencie. Mieli problemy z przyjęciem, środkowi bloku poruszali się jak dzieci we mgle, a w dodatku już w drugim secie statystyki były nieubłagane - Portorykańczycy popełnili aż 16 własnych błędów. Amerykanie nie mogli nie skorzystać z takich prezentów i pewnie ograli podopiecznych Davida Alemana 3:0.

Początek pierwszego seta nie wskazywał na tak wysoki wynik. Dopiero po pierwszej przerwie technicznej coś złego stało się z drużyną Portoryko. Przy stanie 9:13 i 12:20 Aleman brał czas, ale na nic się to zdało.

Druga odsłona to demonstracja siły Amerykanów. Dość powiedzieć, że Portoryko zdobyło pierwszy punkt w tym secie po błędzie na zagrywce jednego z graczy Stanów Zjednoczonych. Już wtedy na tablicy wyników było 0:6. Kolejne punkty przychodziły Amerykanom z łatwością, którzy tylko polepszali statystyki. Ostatecznie w tym secie Portoryko nie zdobyło nawet 10 punktów! To pierwszy taki przypadek na mistrzostwach świata w Polsce.

Po przerwie Amerykanie wyszli trochę rozluźnieni i zadowoleni wysokim prowadzeniem. Natychmiast wykorzystali to Portorykańczycy, którzy po długiej akcji i ataku Juana Carlosa Ortiza, objęli pierwsze prowadzenie w tym meczu (11:10). Speraw poprosił o czas, ale Amerykanie schodzili na drugą przerwę techniczną przy wyniku 14:16. Pauza pomogła podopiecznym Sperawa. Po zaciętej grze w końcówce najpierw wyszli na prowadzenie 21:19, a później mogli się cieszyć z wygranej 25:20.

Dzięki zwycięstwu Amerykanie zdobyli trzy punkty i awansowali na pierwsze miejsce w tabeli grupy D. Przynajmniej do wieczora, bo o godz. 16.30 w Kraków Arenie zagra Iran z Francją, a o 20.15 Belgia z Włochami.

Portoryko porażką ze Stanami Zjednoczonymi prawdopodobnie żegna się z mistrzostwami świata, choć ma jeszcze matematyczne szanse na wyjście grupy.



TAK SIĘ KIBICUJE W KRAKÓW ARENIE!