Pomysłodawca Memoriału Huberta Wagnera: Kraków Arena jest najpiękniejszą halą w Europie

Przed Memoriałem Huberta Wagnera w Kraków Arenie (16-18.08) polecamy rozmowę z Jerzym Mrozem, pomysłodawcą i organizatorem memoriału oraz przyjacielem Wagnera.
Facebook? » | A może Twitter? »


Jak to się wszystko zaczęło?

Jerzy Mróz: Hubert Wagner był moim przyjacielem, bardzo się lubiliśmy. Byłem tym bardzo zaszczycony. Przyjeżdżał do Olsztyna bardzo często z kadrą narodową siatkarzy. Chodziłem na treningi, a nawet miałem ten przywilej, że mogłem uczestniczyć w odprawach z zawodnikami i kadrą szkoleniową. Był fajnym człowiekiem. Konsekwentny, uparty, ale ciepły. Jak powiedział, że tak ma być, to tak miało być i koniec! Kiedyś na odprawie zdrowo dostało się zawodnikom za to, że załatwił im basen, a nikt nie przyszedł pływać. Tworzył zespół. Trudno było czasami zmusić do tego indywidualistów. Nigdy nie odpuszczał. Do historii przeszło już jego "że interesuje go tylko złoty medal olimpijski". Wagner ich trenował nie na pięć setów, ale na sześć setów. Do tego wszystkiego potrzebne jest szczęście. Hubert je miał.

Kiedy 13 marca 2002 r. o jego tragicznej śmierci [w wyniku zawału serca spowodował wypadek samochodowy - przyp. red.], to spojrzałem w niebo i powiedziałem "Jurek? Ja ci zrobię memoriał". I słowa dotrzymałem. Na taki memoriał zasługuje nie tylko on, ale i jego złota drużyna. Na każdy memoriał przyjeżdżają byli zawodnicy i to jest dla nich święto.

Dlaczego w tym roku gospodarzem jest Kraków?

- To piękne miasto z tradycjami. Tam wybudowano najpiękniejszą halę w Europie. Ona jest trochę mniejsza od tej, która jest w Londynie, gdzie były rozgrywane igrzyska olimpijskie. Ale w naszych rejonach jest najpiękniejsza. W Moskwie na Łużnikach jest bez porównania gorsza.

Dlaczego w tym roku nie ma Amerykanów?

- Ponieważ zakwalifikowali się do mistrzostw świata dopiero miesiąc temu. Nie mogłem czekać do ostatniej chwili. Na przykład Rosjanie zgłosili się już w listopadzie ubiegłego roku, a Bułgarzy podczas losowania mistrzostw świata w piłce siatkowej, które odbywało się w Sali Kongresowej w Warszawie. Cztery lata temu startowali w Memoriale Wagnera w Bydgoszczy obok Brazylii, Polski i Czech, zajmując drugie miejsce za Brazylią. Tam przyjechała Telewizja Al-Dżazira, która ma jedną z największych oglądalności na świecie. Kręciła z tego memoriału duży reportaż. Mamy już swoją markę na świecie.

TAK SIĘ KIBICUJE W KRAKÓW ARENIE!


Zbliżają się mistrzostwa świata w piłce siatkowej, które odbędą się w Polsce. Jakie ma pan związane z nimi nadzieje i marzenia?

- Marzenia czasem się spełniają, przykładem jest tutaj mój Memoriał Wagnera. On w naszych sercach cały czas jest. Jeżeli chodzi o mistrzostwa, to zaraz minie 40 lat od zdobycia przez Wagnera i jego drużynę złota na mistrzostwach świata w Meksyku. Dwa lata później w Montrealu jego drużyna zdobyła złoto olimpijskie. To sukcesy, które bardzo trudno powtórzyć. Ale może? Muszę się pochwalić najcenniejszym prezentem, jaki otrzymałem w moim życiu. Otóż od Andrzeja Warycha, który był drugim trenerem reprezentacji [pierwszym był oczywiście Hubert Wagner - przyp. red.] na mistrzostwach świata w Meksyku dostałem piłkę z autografami siatkarzy i sztabu szkoleniowego, którą wygrali finał. Stoi w moim domu na honorowym miejscu w przeźroczystej szkatule. Ja w każdym razie wierzę w medal Polaków. Jaki - nie powiem.

Wróćmy jeszcze do memoriału. Czy są osoby, które przyczyniły się do powodzenia tego przedsięwzięcia?

- Dzięki mojemu bratu, świętej pamięci Grzegorzowi Kosmoskiemu, poznałem też świętej pamięci ministra sportu Stefana Paszczyka. I rozmawiamy sobie spokojnie z ministrem o memoriale. Ja mówię, że będę go robi co dwa lata. Na co pan Stefan - Jurek masz robić co rok, bo tylko wtedy się uda. I jak się okazało, minister Paszczyk miał rację. Spodobało mi się, jak na konferencji prasowej Włodek Stefański powiedział, że tyle było różnych i wielkich turniejów na świecie i już ich nie ma. A Memoriał Jurka Mroza poświęcony Hubertowi Wagnerowi i jego złotej drużynie jest i będzie.

Gdzie odbędzie się memoriał w przyszłym roku?

- W Toruniu. Koniec każdego memoriału rozpoczyna następny. Przygotowanie trwa cały rok i wymaga dużej pracy. Dlatego w tym momencie serdecznie dziękuję władzom Krakowa, Mirosławowi Przedpełskiemu - prezesowi Polskiego Związku Piłki Siatkowej, prasie, radiu i telewizji Polsat. Ale największe podziękowania należą się wspaniałym polskim kibicom siatkarskim. Bez nich ten memoriał by nie istniał.

Czy myśli pan, by zorganizować Memoriał Wagnera poza granicami kraju?

- Chyba nie. Polska ma tak fantastycznych kibiców, że trudno szukać podobnych poza granicami kraju. Ten turniej jest polski i takim jak na razie zostanie. Ważne są też finanse. A jak na razie, u nas jest trochę taniej niż za granicą.