Liga Światowa w Kraków Arena. Polska młodzież pokonała Brazylię

Ponad 15 tys. kibiców w Kraków Arenie miało znakomitą okazję do świętowania. Polska ograła Brazylię 3:1 w Lidze Światowej. - Hala okazała się szczęśliwa - podsumował Michał Winiarski
Przed spotkaniami w Polsce Brazylijczycy byli w trudnej sytuacji - w tej edycji Ligi Światowej przegrali już pięć razy i ich występ w turnieju finałowym stanął pod dużym znakiem zapytania, mimo że z grupy A mogą awansować trzy z czterech drużyn (Włosi są gospodarzami finałów). Polacy wyprzedzali ich w tabeli, mimo że rozegrali dwa spotkania mniej.

Przed meczem Sebastian Świderski, były reprezentant Polski, chwalił selekcjonera Stephane'a Antigę za to, że nie boi się stawiać na młodzież. - Bardzo mi się podoba takie podejście. A ci młodzi siatkarze odwdzięczają się dobrą grą - mówił obecny trener Zaksy Kędzierzyn-Koźle.

I także w Kraków Arenie Antiga nie bał się postawić na młodzież. Siódemka siatkarzy (razem z libero), która wyszła na boisko, ma na koncie w sumie mniej występów niż Świderski (322). A ich średnia wieku wynosiła nieco ponad 25 lat. Gwiazdy reprezentacji - m.in. Bartosz Kurek czy Michał Winiarski - popisy młodszych kolegów oglądały ze spokojem z kwadratu dla rezerwowych. A Polacy znakomicie postawili się Brazylijczykom. Mieli małe problemy z przyjęciem, ale nadrabiali to ambicją. Dobrze kilka razy blokiem zagrał Piotr Nowakowski, a w ataku nieźle radził sobie Mateusz Mika. Wynik długo był bliski remisu, a kluczowym momentem okazał się błąd Wallace'a, który dotknął siatki. Wtedy Polacy objęli prowadzenie 20:18, a po chwili ich nadzieję rozwiał Mika.

Początek drugiej partii należał do gości. Kilka prostych błędów Polaków i nieskończonych akcji mimo np. czystej siatki sprawiło, że Brazylia wygrywała pięcioma punktami. Podopieczni trenera Antigi nie poddali się i rozpoczęli pogoń. Znów w kluczowych momentach grę na siebie brał Nowakowski, m.in. po jego asie i ataku z środka Polacy wyszli na prowadzenie 19:18. Goście nie mieli pomysłu, jak ich powstrzymać, a seta zagrywką zakończył Dawid Konarski.

Brazylijczycy byli więc pod ścianą, bo porażka oznaczałaby, że spadają na ostatnie miejsce w tabeli. Nie potrafili jednak się odbić, a polska młodzież nie zamierzała wypuścić z rąk wygranej. Polacy prowadzili 18:16 i wydawało się, że za chwilę wszyscy będą świętować zwycięstwo. Tyle że na zagrywkę wszedł Lucas i Brazylijczycy zdobyli pięć punktów z rzędu. Ale gospodarze też mieli świetnie zagrywającego Nowakowskiego i wkrótce był remis. Końcówka była emocjonująca - Polacy obronili pięć setboli, ale partię wygrali rywale.

Czwarty set długo był bardzo zacięty, ale to biało-czerwoni na drugą przerwę techniczną schodzili z dwupunktową przewagą. Tym razem jej nie roztrwonili, a wręcz powiększyli, i po raz 10. pokonali Brazylię w historii meczów w Lidze Światowej.

- Jest mi wstyd i czuję się zażenowany, że tak graliśmy - wypalił Bruno Rezende, rozgrywający Brazylii. - To najgorszy występ naszej reprezentacji w Lidze Światowej, od kiedy pamiętam. Nadszarpnęliśmy reputację, którą tak długo Brazylia budowała.

- Bardzo cieszę się z wygranej w tej nowej, pięknej hali i przy fantastycznym dopingu - podkreślał Antiga. - Zagraliśmy dobrze w obronie i na zagrywce. Cieszy mnie udany powrót Nowakowskiego i postawa Bartka Kurka w ważnych momentach.

Polska - Brazylia 3:1

Sety: 25:20, 25:21, 28:30, 25:20.

Polska: Drzyzga 2, Mika 16, Buszek 4, Konarski 21, Nowakowski 13, Wrona 9 oraz Zatorski (libero), Kurek 3, Bociek 1.

Brazylia: Bruno, Wallace 10, Murillo 1, Lucarelli 15, Lucas 14, Sidao 7 oraz Mario (libero), Fonteles 10, Visotto 9, Raphael.