Wójt Mszany Dolnej: Medal Justyny Kowalczyk rodził się w bólach, więc smakuje wyśmienicie

- Mimo krytyki, jaka spadła na Justynę, nigdy w nią nie zwątpiliśmy, więc złoto olimpijskie nie jest dla nas zaskoczeniem - cieszy się Bolesław Żaba, wójt gminy Mszana Dolna, w której leży rodzinna miejscowość mistrzyni olimpijskiej - Kasina Wielka.
Kowalczyk - mimo złamanej kości w stopie - zdeklasowała rywalki w biegu na 10 km techniką klasyczną. - Zdobyła medal we wspaniałym stylu. Pokazała rywalkom, że na 10 km klasykiem jest najlepsza na świecie. Ona zawsze daje z siebie wszystko. Złoty medal rodził się w bólach, ale jest pięknie. Igrzyska w Soczi jeszcze się nie kończą. Liczymy, że będziemy się jeszcze cieszyć z sukcesów Kowalczyk - mówi wójt w rozmowie z krakow.sport.pl.

- Kibicowałem Justynie razem z mieszkańcami Kasiny Wielkiej w Domu Strażaka. Sala pękała w szwach. Ludzie przyszli z flagami i trąbkami. Atmosfera była niesamowita, okrzyki i śpiewy zagłuszyły przekaz telewizyjny. Zaśpiewaliśmy "sto lat" - pęka z dumy wójt Żaba.

Po zakończeniu igrzysk w Soczi mieszkańcy Kasiny zgotują Kowalczyk królewskie powitanie. - Najważniejsze jednak, by wróciła cała i zdrowa, bo jest chlubą naszej społeczności - przyznaje wójt Mszany Dolnej. - Do niespełna trzytysięcznej miejscowości zjeżdżają się kibice z całego kraju. Przede wszystkim chcą wiedzieć, w którym domu wychowała się nasza mistrzyni.