Sport.pl

Soczi. Krystyna Pałka: Rosjanie zbierali informacje gdzie pracuję i ile zarabiam

Biathlonistka z Czerwiennego w rozmowie z krakow.sport.pl opowiada o celach na igrzyska w Soczi, trudnym i obskurnym obiekcie oraz męczących kontrolach.
Michał Knura: Jakie są pani oczekiwania przed Igrzyskami Olimpijskimi w Soczi?

Krystyna Pałka: Jak najlepiej wystartować, bo to najważniejsza impreza sezonu. Wszystko było podporządkowane startom w Soczi. Poprzednie sezony były udane i miałam ogromną motywację. Wiem jednak, że nie będzie łatwo.

Ma pani jakąś rywalkę, na której wzorowała się Pani przygotowując do startów w Rosji?

- Nikogo nie podpatruję, skupiam się na sobie. Najważniejsze jest przygotowanie siłowe, by było z czego biegać.

Pani koleżanka z kadry, Magdalena Gwizdoń, mówi, że uwielbia olimpijskie trasy, bo są trudne. Jaka jest pani ocena?

- Nie ukrywam, że bardzo nie lubię tego obiektu. Na próbie przedolimpijskiej brakowało tam atmosfery. Może się to zmieniło, ale rok temu było pusto i obskurnie. Do tego wszystko takie duże. Na trasach biegowych nie było gdzie odpocząć, choć wiem, że trochę zmienili ich przebieg. Jest wiele stromych podbiegów i zjazdów, na których także trzeba ciężko pracować. Jeżeli do tego dojdzie zła kondycja śniegu, to trzeba uważać, by gdzieś nie wjechać.

Występami w ostatnim sezonie rozbudziłyście apetyty kibiców na medal, ale wymienia się was po Justynie Kowalczyk i skoczkach narciarskich. Bycie w cieniu mogło pomóc w przygotowaniach?

- Każdy medal ma dwie strony. Z jednej strony przygotowywaliśmy się w spokoju, bez presji, i to jest komfortowe. Nie ma jednak co ukrywać, że lepiej byłoby, gdyby media i kibice więcej interesowali się biathlonem, naprawdę ciekawą dyscypliną.

Wielu twierdzi, że to będą reżimowe igrzyska, kontrole na każdym kroku.

- Wszyscy - łącznie z zawodnikami - traktowani są bardzo rygorystycznie. Rosjanie zebrali wszystkie prywatne informacje. Trzeba było nawet podać, gdzie się pracuje i ile zarabia. Troszkę z tym przesadzili...

Nie ma obawy, że częste kontrole mogą źle na Panią wpłynąć?

- Liczą się tylko zawody. Mogą mnie kontrolować dziesięć albo piętnaście razy (śmiech), nie będzie to na mnie miało wpływu. Wiadomo, że będzie to męczące, trudno będzie opuścić wioskę olimpijską albo pozwiedzać. Oby nie powtórzyła się sytuacja z igrzysk w Turynie, gdzie przy pierwszych kontrolach - np. przed treningiem - tworzyły się długie kolejki.

Więcej o: