Soczi 2014. Panczenistka z Poronina nie chce się poślizgnąć

PRZEGLĄD PRASY. - Nigdy nie obiecuję miejsca czy medalu - mówi Katarzyna Bachleda-Curuś, panczenistka LKS-u Poronin, na łamach ?Gazety Krakowskiej?. Za trzy miesiące czeka ją start w igrzyskach olimpijskich.
Ciekawostki o małopolskim sporcie wklejamy na Facebooka Kraków - Sport.pl »

Bachleda-Curuś to m.in. brązowa medalistka Igrzysk Olimpijskich z Vancouver. Na trzecim stopniu podium stanęła wówczas wspólnie z koleżankami z drużyny: Katarzyną Woźniak i Luizą Złotkowską.

W przyszłym roku największe szanse Polki też będą miały w drużynie. Ale zawodniczka z Poronina deklaracji składać nie chce. - Jeździmy po lodzie, więc można się poślizgnąć. Najważniejsze, by mieć perfekcyjne przejazdy, z których będę zadowolona. Jadę tam przecież odegrać jakąś ważną rolę, a nie tylko statystować. Moim zdaniem każda z zawodniczek z czołowej "dziesiątki" Pucharu Świata może realnie myśleć o medalu - podkreśla.

Oczekiwania są tym większe, że w tym roku w Soczi nasze panczenistki sięgnęły po srebro mistrzostw świata. - Po tej imprezie już nam zakładano na szyję olimpijski medal. Ja chciałabym go ściągnąć i spokojnie się przygotować do igrzysk. Znam zawodników, którzy jechali "po medal", a później musieli się tłumaczyć ze słabszego startu - przekonuje Bachleda-Curuś.

Więcej o: