Apoloniusz Tajner zdradza, kto ma większe szanse w Soczi - Kowalczyk czy Stoch

- Justyna Kowalczyk ma więcej startów indywidualnych, a do tego w jej dyscyplinie nie schodzi się poniżej pewnego poziomu. Kamilowi, nawet jak będzie w najwyższej formie, może po prostu przeszkodzić pogoda - uważa Apoloniusz Tajner, prezes Polskiego Związku Narciarskiego
Justyna Kowalczyk czy Kamil Stoch - kto z tej dwójki da nam więcej radości podczas tej zimy?

- To są zawodnicy, którzy mogą sięgnąć po najwyższe laury na igrzyskach olimpijskich i jestem przekonany, że będą gotowi do tego. Ze względu na charakter dyscypliny większe szanse ma Justyna Kowalczyk. To jest sport wytrzymałościowy. Określony poziom sportowy decyduje o tym, czy ktoś wygrywa, czy jest drugi, czy trzeci, ale nie znajduje się nigdy poniżej swojego poziomu sportowego. W skokach narciarskich można prezentować najwyższy poziom, ale jeden podmuch wiatru może zniszczyć to wszystko. Poza tym Justyna Kowalczyk będzie miała więcej indywidualnych startów, czyli ma większe szanse na wykorzystanie którejś z okazji.

Czyli medal Stocha to bardziej loteria?

- To są skoki narciarskie i tak to zawsze jest, że z jednej strony decydują poziom sportowy i forma, a z drugiej konkretne warunki atmosferyczne, w których zawodnik będzie skakał. Tak naprawdę o medalu decydują ułamki sekund, w których się leci. Igrzyska olimpijskie są specyficzne. To pojedyncze konkursy i nie ma szansy poprawienia się. Jeśli coś nie wyjdzie, to trzeba czekać cztery lata. Ale też w igrzyskach olimpijskich może stać się wszystko. Mamy też zawodników innych, którzy prezentują zbliżony poziom do Kamila, więc można mówić, że jak nie jeden, to być może drugi coś zdziała. Już tak bywało, że jak Adam Małysz kończył karierę bardzo blisko Stoch był i wygrywał Puchar Świata w Zakopanem i Planicy, a Adam był tuż za nim.

Wierzy pan, że ktoś poza Stochem wyskoczy?

- Wierzę, bo przede wszystkim będziemy mieli pięciu zawodników w najlepszej formie. Jeszcze nie wiemy do końca, którzy to będą, ale trzon już mamy, czyli Stoch, Piotr Żyła i Maciej Kot. A potem są jeszcze: Dawid Kubacki, Krzysiek Miętus, Klimek Murańka, Aleksander Zniszczoł, Krzysztof Biegun i Bartłomiej Kłusek. Stefan Hula zaczął świetnie skakać. 19 stycznia kończymy Puchar Świata w Zakopanem i to ostateczny termin wyłonienia tej reprezentacji. Ta kadra będzie chyba najmocniejsza.

Ponoć jeśli chodzi o nowinki techniczne, to Polacy są z przodu.

- Bardzo dobrze w tym zakresie działa sztab trenerski, którym kieruje Łukasz Kruczek. To konik szkoleniowca i stara się, by także w sprawach technicznych być w ścisłej czołówce. I myślę, że tak właśnie jest. A kto wie, czy w pewnych elementach nawet nie wyprzedzamy konkurencji.

Kto ma największe szanse na meda?
Więcej o: