Jak Kraków stał się polskim centrum kajakarstwa górskiego

Przy ul. Kolnej, niedaleko drogi prowadzącej do Tyńca, można się poczuć jak nad Dunajcem. Ciszę przerywa szum fal. Rowerzyści od czasu do czasu zjeżdżają ze ścieżki, by popatrzyć na to, jak kajakarze radzą sobie z 320-metrową trasą.
W sobotę i niedzielę w Krakowie odbywają się mistrzostwa Europy w kajakarstwie górskim. Odkąd w 2002 r. stanął tu tor spełniający światowe standardy, Kraków stał się kajakowym centrum kraju. Trenuje tu cała polska czołówka, bo lepszych warunków nie ma w zasadzie nigdzie. Dowód? Nikt z trójki reprezentantów Krakowskiego Klubu Kajakowego, która pojechała w ubiegłym roku do Londynu na igrzyska olimpijskie (Piotr Szczepański, Marcin Pochwała i Natalia Pacierpnik), nie pochodzi spod Wawelu. Przenosili się tu, bo gdzie indziej były np. problemy z dostępnością do wody.

A tu jest wszystko, co potrzebne. Oprócz toru siłownia, basen, sala gimnastyczna... Do tego nowoczesny ośrodek olimpijski z miejscami noclegowymi i parkingiem na 300 aut. Jeśli Polska organizuje ważną imprezę, to można założyć w ciemno, że chodzi o Kraków. Po raz pierwszy mistrzostwa Europy odbyły się tu w 2008 r.

Teraz znów od kilku dni w krakowskich (i tynieckich) hotelach meldowali się najlepsi kajakarze na świecie z mistrzami olimpijskimi na czele. W sumie ok. 220 osad, ponad 200 zawodników z 24 krajów. Dla wszystkich start w Krakowie będzie najważniejszą próbą przed wrześniowymi mistrzostwami świata w Pradze.

To nie znaczy, że przygotowania poszły jak z płatka. Tor był gotowy od dawna, zawodnicy raczej też, ale przyprawiające o ból głowy były przede wszystkim... prognozy pogody. Nieustające opady sprawiały, że poziom Wisły podnosił się niepokojąco i woda zakrywała część toru. - Nikt nie mógł przewidzieć, że połowa Europy będzie w tym terminie zalana - przyznaje Zbigniew Miązek, prezes KKK.

Na szczęście deszcz ostatecznie nie przeszkodzi kajakarzom. Gdyby nie udało się wygrać z pogodą, straciłaby cała dyscyplina, dla której mistrzostwa w Krakowie są idealną okazją do promocji. - Już zeszłoroczne Igrzyska Olimpijskie w Londynie dużo dały. Choć nie było medalu, to Polacy zajęli wysokie miejsca i m.in. dzięki temu dużo osób zapisało się do sekcji. Poza tym kajakarstwo jest widowiskowe - opowiada prezes Miązek.

Ostatnio tor zmodernizowano i górny odcinek stał się naprawdę wymagający. Do tego pływa się szybciej. - Atmosfera Krakowa na pewno sprzyja treningom. Cisza, spokój, blisko zarówno lotniska, jak i centrum. I do tego bardzo dobre warunki - podkreśla Janusz Żebracki, trener reprezentacji Polski w slalomie.