Sport.pl

Zima nie była taka zła. Żużlowa Unia Tarnów w końcu zainauguruje sezon

To była długa i nerwowa przerwa, ale po tygodniach niepewności żużlowcy Unii Tarnów w środę w końcu wyjadą na tor. Walkę o obronę tytułu zaczną u siebie meczem z Fago Unią Leszno (godz. 17)
Przed opóźnioną inauguracją sezonu chcieliśmy porozmawiać z trenerem Markiem Cieślakiem, ale kiedy do niego zadzwoniliśmy, stwierdził, że robi sobie przerwę od udzielania wywiadów. - Może nasza sprzątaczka powie panu coś więcej - rzucił. Niedawno w rozmowie z Radiem RDN Małopolska przyznał jednak, że po ubiegłym sezonie w myślach żegnał się z Tarnowem.

Powód? W klubie po zdobyciu trzeciego w historii mistrzostwa wszystko działo się na opak. Klub ciągle tonął w długach, a miesiąc po wywalczeniu tytułu do dymisji podała się prezes Agata Mróz. "Sytuacja spółki jest nieporównywalnie lepsza od tej, jaką przejęłam i jaka była w listopadzie ubiegłego roku. Niestety, pomimo wielu podjętych przeze mnie działań nie udało się w osiem miesięcy spłacić wszystkich zobowiązań" - napisała w oświadczeniu.

W końcu jednak klub wyszedł na prostą (przynajmniej na to wygląda) i zbudował silny zespół. Choć wrócono do historycznej nazwy (Tauron Azoty zmienił się w Unię), to w klubie zostali najważniejsi sponsorzy - Tauron Polska Energia i Grupa Azoty, która opłaca kontrakty trenera Cieślaka oraz żużlowców: Janusza Kołodzieja i Macieja Janowskiego.

Ze względu na regulamin z Unii musiał odejść były mistrz świata Greg Hancock, bo tarnowianie przekraczali wartość KSM, czyli tzw. średniej meczowej. Amerykanina zastąpił Rosjanin Artiom Łaguta. - Greg był fajnym kolegą, ale takie jest życie. Na szczęście jest też Janusz Kołodziej, który ma papiery na to, by być liderem. Mamy młody zespół ze świetną atmosferą. Nie jesteśmy jedynie znajomymi z toru i nic poza tym. Zapowiada się ciekawy sezon. Polska liga od dawna nie była tak silna - podkreśla Martin Vaculik, słowacki żużlowiec Unii.

Ale znaków zapytania ciągle jest sporo. Niewiadoma to przede wszystkim forma żużlowców, bo przedłużająca się zima długo nie pozwalała na jazdę po tarnowskim torze. Pierwotnie liga miała ruszyć w prima aprilis, ale żarty z żużlowców robiła sobie mroźna pogoda. W miniony weekend w końcu udało się rozegrać mecze na pozostałych stadionach, ale spotkanie Unii po raz trzeci zostało przełożone.

- Chyba nawet nasi dziadkowie nie pamiętają, by kiedykolwiek liga startowała tak późno. Ale problem byłby wtedy, gdyby na tor spadł meteor, a nie kilka centymetrów śniegu. Po prostu startujemy trochę później, i to wszystko - podkreśla Vaculik.

W niedzielę, zamiast walczyć o ligowe punkty, tarnowianie pojechali do Leszna na sparing. Wygrali z Fago Unią 47:43, więc na swoim torze tym bardziej nie powinni mieć problemów. Chociaż Vaculik ostrzega: - W sparingach każdy testuje różne ustawienia motocykli, więc nie przeceniałbym tego zwycięstwa. Dopiero w lidze okaże się, kto jest mocny.

Więcej o: