Żużlowe kuriozum trwa. Pomyłka sędziego. Powtórka meczu!

Tak się szanuje kibiców w polskiej lidze. W Toruniu 13 tys. fanów najpierw usłyszało, że półfinał rozgrywek będzie odwołany, bo zespół z Tarnowa nie spełnia warunków regulaminowych. Teraz okazuje się, że arbiter popełnił błąd - źle dodawał kilka liczb.
W Toruniu w półfinale ligi walczyły zespoły Unibaksu Toruń i Azotów Tauronu Tarnów. Na stadionie - 13 tys. kibiców. Przed ekranami TVP Sport - tysiące kolejnych. Stawką - finał ligi.

Mecz przechodzi do historii polskiego żużla jako jeden z najdziwniejszych odkąd w kraju organizuje się rozgrywki między klubami.

Najpierw sędzia Piotr Lis źle wyliczył tzw. KSM - średnią punktów - zespołu z Tarnowa w sytuacji, gdy nie można było w nim uwzględnić nieobecnego na stadionie o g. 17 mistrza świata i lidera tarnowian Grega Hancocka (spóźnił się na Motoarenę o sześć minut, co według przepisów zadecydowało o jego wykluczeniu z meczu). Na tej podstawie ukarał tarnowian walkowerem. To przesądziło o wyniku dwumeczu - to Unibax awansować miał do finału.

Ta wersja obowiązywała bardzo krótko.

Skąd zamieszanie? Lis przed meczem, do którego nie doszło, otrzymał od kierownika tarnowian zestawienie średnich meczowych sześciu żużlowców Azotów Tauronu - na ich podstawie oblicza się KSM. Według regulaminu ligi minimalny KSM niezbędny do wystawienia drużyny w meczu ligowym to 34. Zespół z Tarnowa miał 34,03. Lis pomylił się i wyliczał wersję niższą, bo odjął średnią Hancocka, ale nie uwzględnił jednego z drugoplanowych żużlowców Azotów Tauronu, Jakuba Jamroga. Wraz z jego wynikiem KSM był prawidłowy i mecz powinien zostać rozegrany. Na to tarnowianie zwrócili uwagę dopiero po g. 20.

Mecz rozegrany nie został - żużlowcy (wściekli) się rozjechali, a tysiącom kibicom przekazano, że mogą wyjść ze stadionu i później oddać bilety, by zwrócono im pieniądze.

Później wszystko działo się szybko. Tarnowianie zwrócili uwagę na błąd sędziego, co przesądza o powtórce spotkania. Termin ma być ustalony w poniedziałek. Początkowo planowano spotkanie w czwartek, ale to koliduje z innymi planami żużlowców. Teraz nie wiadomo, co zrobić z terminem meczu - tym bardziej, że na zwycięzcę pary Unibax-Azoty czeka już Stal Gorzów. Ta awansowała do finału bez problemów.

Jeszcze w trakcie tego meczu żużlowcy dziwili się wydarzeniom toruńskim. - To jakiś hicior! Nie wiedziałem o tym - skwitował o g. 21 w trakcie derbów ziemi lubuskiej żużlowiec Stelmetu Piotr Protasiewicz, kiedy informacje Toruń.sport.pl przekazał mu prowadzący z nim wywiad reporter.

Co po wydarzeniach toruńskich sądzisz o polskiej lidze żużlowej?