Projekt Oslo 2022 zagrożony? Norweski rząd podzielony

Jedna z dwóch rządzących w Norwegii partii koalicyjnych wyłamała się i nie chce wspierać starań Oslo o organizację Zimowych Igrzysk Olimpijskich w 2022 roku.
Ciekawostki o małopolskim sporcie wklejamy na Facebooka Kraków - Sport.pl »

Partia Postępu, czyli jeden z koalicjantów, w niedzielę głosowała przeciwko udzieleniu gwarancji rządowych dla projektu igrzysk w Oslo. Przedstawiciele partii tłumaczą, że impreza będzie zbyt kosztowna, a zaoszczędzone pieniądze warto przeznaczyć na inne kwestie, np. infrastrukturę, edukację czy służbę zdrowia.

- Wiara w to, że igrzyska będą kosztować 50 bilionów koron norweskich [6,7 mln euro - przyp. red.], jest jak wierzenie w św. Mikołaja, bo Soczi 2014 kosztowało 10 razy tyle - zauważa Atle Simonsen, szef młodzieżowego skrzydła Partii Postępu.

Oznacza to, że mająca większość w norweskim parlamencie Partia Konserwatywna (drugi z koalicjantów) musi szukać zwolennika wśród lewicowej opozycji, co jak podaje serwis "newsobserver.com", jest "niewygodne politycznie".

Erna Solberg, premier i lider konserwatystów, powiedziała w poniedziałek, że jest za wcześnie, by podejmować daleko idące kroki. - Najpierw musimy porozmawiać z przedstawicielami miasta Oslo o sposobie podziału kosztów. Dopiero potem rozpoczniemy rozmowy w parlamencie - mówi premier. - Olimpiada to wielka impreza, ale generuje też wielkie koszty. Musimy wszystko dokładnie policzyć i dopiero wtedy będziemy wiedzieć, co tak naprawdę możemy na tym zyskać.

Boerre Roglien, prezydent Norweskiego Komitetu Olimpijskiego, powiedział, że decyzja Partii Postępu stawia kandydaturę Oslo w "trudnej sytuacji", ale dodał, że niezależnie od tego komitet wciąż będzie wspierał projekt.

- Ciągle wierzymy, że nasz pomysł jest bardzo dobry, a rząd i parlament wkrótce dostrzegą zalety organizacji igrzysk. Mamy nadzieję, że wszystko będzie miało dobry koniec - dodaje.

Norweskie media przypominają, że nie tylko kandydatura Oslo jest zagrożona. Z powodu niepewnej sytuacji na Ukrainie kłopoty ma też Lwów. A także... Kraków, gdzie 25 maja odbędzie się referendum.