Robert Radwański: Pamiętam, jak trenowaliśmy na zniszczonej trawie przy Grzegórzeckiej

PRZEGLĄD PRASY. Robert Radwański, ojciec najlepszej polskiej tenisistki, w ?Gazecie Krakowskiej? wspomina treningi sprzed lat i zastanawia się, skąd u jego córki miłość do gry na trawie.

Chcesz więcej? Polub Kraków - Sport.pl

Agnieszka Radwańska właśnie awansowała do drugiej rundy Wimbledonu. Pewnie pokonała Czeszkę Lucie Hradecką 6:3, 6:2 i teraz czeka ją starcie z Australijką Ajlą Tomljanović.

Krakowianka ma za sobą trudne miesiące, ale akurat teraz liczy na przełamanie. Bo gdzie ma się przełamać, jak nie na nawierzchni trawiastej, na której odniosła największe sukcesy w karierze?

Robert Radwański wspomina: - My akurat przez wiele lat graliśmy na trawie. Tyle że na sztucznej, która w Krakowie była pod balonami bardzo popularna. Tak było np. niedaleko naszego domu. Graliśmy tam po kilka miesięcy w roku, był więc czas, żeby przyzwyczaić się do specyfiki tej nawierzchni, choć sztuczna trawa trochę różni się od prawdziwej.

- Krótko mówiąc - sukcesy Agnieszki w Londynie nie były dziełem przypadku, bo przygotowywała się do Wimbledonu, grając ze mną pod balonem na Grzegórzeckiej. Na zniszczonej przez piłkarzy sztucznej trawie. Tak było zarówno przed jej juniorskim zwycięstwem w 2005 r., jak i przed seniorskim finałem w 2012 r. - dodaje ojciec najlepszej polskiej tenisistki.