Sport.pl

Siostry Radwańskie zapraszają na memoriał ich dziadka

II Memoriał Władysława Radwańskiego odbędzie się w Krakowie w dniach 30-31 maja.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub Kraków - Sport.pl

Mecze, tak jak przed rokiem, będą rozgrywane na kortach WKS Wawel. Turniej startuje w sobotę o godz. 10. Zapisy rozpoczną się natomiast godzinę wcześniej.

Na kortach Wawelu mają stawić się także Agnieszka i Urszula Radwańskie. - Moich córek należy się spodziewać w niedzielę, kiedy nastąpi zakończenie turnieju - powiedział Robert Radwański, ich ojciec, w rozmowie z portalem Interia.pl.

Kim był Władysław Radwański?

10 grudnia 2011 r., benefis rodziny Radwańskich w hali krakowskiej Akademii Wychowania Fizycznego. Takiej imprezy pod Wawelem wcześniej nie było. Na kort wyszła m.in. jedna z najlepszych tenisistek świata, ale na największą gwiazdę i tak wyrósł pan Władysław. Na pokazowy mecz miksta spóźnił się, bo udzielał wywiadu telewizji. - Trzymam się jak dobre skrzypce albo wino. Im starszy, tym lepszy - żartował.

Może na korcie był wolniejszy od wnuczek, ale to jego zagrania były kwitowane brawami. - Naprawdę na serio grałam tylko przeciwko dziadkowi - uśmiechała się Agnieszka Radwańska.

Przez większość życia bliżej mu było do hokeja niż tenisa. Był zawodnikiem Cracovii, a potem trenerem juniorów i reprezentacji Polski do lat 20. Został jednym z trójki bohaterów (obok Antoniego Monteana i Juliana Korzeniaka) filmu dokumentalnego pt. "Czapka gruszek". To opowieść o przyjaźni hokeistów, którzy reprezentowali klub ponad 14 lat, a później trenowali różne grupy wiekowe przez niemal ćwierć wieku.

- Kiedyś grało się za darmo, dla pasji. Nasze pokolenie traktowało sport jak element życia, a nie biznes. Klubów nie zmieniało się jak rękawiczki. Cracovia była miłością od najmłodszych lat, i tak już pozostało. Dziś sportowcy podpisują terminowe kontrakty, a kluby traktują jak warsztat pracy - opowiadał Radwański.

Gdyby nie on, o 14. dziś tenisistce świata najprawdopodobniej nikt by nie usłyszał. Kiedy był już na emeryturze, pracował jako nauczyciel wychowania fizycznego, by pomóc w finansowaniu kariery wnuczek. O tym, jak sprzedał dla nich obrazy z drogocennej kolekcji, krążą niemal legendy.

- To był wóz albo przewóz. Po prostu zrobiliśmy naradę rodzinną, a wybór był prosty: będziemy patrzeć na puste ściany lub dziewczynki nadal będą grały. Nie ukrywam, że trochę żal tych obrazów, ale wnuczki mogłyby odkupić wszystko z nawiązką - opowiadał.

Po jednym z turniejowych triumfów Agnieszka kupiła dziadkowi samochód. Radwański śmiał się często, że na turnieje z udziałem wnuczek nie jeździ, bo nie wytrzymałby tego nerwowo. Ale z uwagą śledził ich mecze.

Zmarł 11 sierpnia 2013 r. po walce z chorobą nowotworową.



Więcej o: