Sport.pl

Gorzki smak cukierków, czyli po meczu Pucharu Federacji w Krakowie

Kibice się spisali, Maria Szarapowa nie zawiodła i chce tu wrócić, a organizatorzy zdali egzamin. Tylko wynik się nie zgadza.
Jesteś kibicem i jesteś z Krakowa? Musisz zostać fanem Facebooka Kraków - Sport.pl »

- Przepraszam, gdzie dostanę cukierki Szarapowej? - zapytała pani w średnim wieku.

- Skończyły się - usłyszała.

W sobotę w Tauron Arenie Kraków oprócz hot dogów, zapiekanek i piwa tym razem można było kupić m.in. żelki Sugarpova z oficjalnej kolekcji megagwiazdy reprezentacji Rosji. Cena za opakowanie? 20 zł. Kłopot w tym, że przed niedzielnymi meczami wszystkie już się rozeszły. - Puste stoisko wyglądało trochę smutno. To był mały test. Nie wiedzieliśmy, jakie będzie zainteresowanie. Okazało się, że przywieźliśmy za mało opakowań - kręciła głową Szarapowa.

Najbardziej rozpoznawalna sportsmenka świata i jednocześnie obrotna bizneswoman przez kilka dni była w centrum zainteresowania. Opowiadała m.in. o obiadach na Rynku, chwaliła krakowskich kibiców, a dużą popularnością cieszyły się zdjęcia, które publikowała w portalach społecznościowych. W niedzielę oświadczyła, że żadnego niedźwiedzia na ulicy nie spotkała, bo ktoś zapytał, jakie miała wyobrażenie o naszym kraju.

- Jesteście strasznie niecierpliwi - rzuciła, kiedy w sobotę dziennikarze dopytywali o jej mecz z Agnieszką Radwańską.

Pytali nie bez powodu, bo pojawiła się plotka, że druga rakieta świata na kort w niedzielę nie wyjdzie. - Na mój temat krążą różne plotki, ale 99 proc. z nich nie ma nic wspólnego z prawdą - odparowała i dzień później w południe stanęła na korcie.

Cudu nie było

Tłum kibiców, uśmiechy Szarapowej, mina Radwańskiej. Najlepsze ZDJĘCIA z Tauron Areny Kraków »

Jeszcze trudniej niż o cukierki było o bilety. Ostatnie dawno zniknęły z kas i jeśli ktoś chciał wejść, musiał zapłacić tzw. konikowi. - Za ile bilet? - zapytaliśmy jednego z krążących pod halą mężczyzn.

- Wie pan, kwestia dogadania się. 100, może 120 zł? Zależy, jaki sektor - odpowiedział.

15 tys. kibiców na trybunach to naturalnie rekord frekwencji w historii meczów tenisowych rozgrywanych w Polsce. Zanim się zaczęło, padały jednak pytania, czy sport nie wymiesza się z polityką, ale fani powitali Rosjanki niemal równie ciepło jak Polki.

- Byli bardzo wyrozumiali, doping był świetny. Organizatorzy też się spisali. Cieszę się z tego, jak nas tu traktowano - podsumowała Szarapowa.

Wszystko prawie wypaliło, tylko wynik się nie zgadza. Rosjanki były faworytkami, ale nikt nie spodziewał się najczarniejszego scenariusza. Mała konsternacja zapanowała jednak już po pierwszym meczu. Kto choć trochę zna układ sił w żeńskim tenisie, szybko mógł dojść do niepokojącego wniosku: skoro Agnieszka Radwańska przegrała ze Swietłaną Kuzniecową, to Polkom potrzebny jest cud. Bo w każdym kolejnym meczu poprzeczka szła w górę.

Ale nic o nadprzyrodzonej sile się nie wydarzyło. Co prawda Urszula Radwańska w kilku gemach drugiego seta zalazła za skórę Szarapowej, ale krzywdy jej nie zrobiła. Dzień później 28-letnia Rosjanka była też poza zasięgiem jej starszej siostry. W efekcie mecz, na który wszyscy czekali od miesięcy, zakończył się rozczarowaniem.

Bohater z volvo

Radwańska nie mogła znaleźć sposobu na bardziej utytułowaną rywalkę, a małą atrakcją meczu okazał się tajemniczy właściciel volvo. Kiedy Rosjanka przygotowywała się do serwisu, pracownik hali nagle zaczął wywoływać kierowcę, by przeparkował samochód. Kiedy skończył wyczytywać numer rejestracyjny, kibice zaczęli krzyczeć i bić brawo, a Anastazja Myskina, kapitan reprezentacji Rosji, sprawiała wrażenie zdezorientowanej i dopytywała, co się stało.

Szarapowej z rytmu to nie wybiło. Na koniec, zanim podeszła do wrzeszczących dzieci, które przepychały się, by zdobyć cenny autograf, stanęła na środku kortu, pomachała i przesłała kibicom buziaki. - Mam nadzieję, że wrócę do Krakowa jako turystka, bo nie miałam tyle czasu na zwiedzanie, ile bym chciała - powiedziała.

Kiedy na kort wyszły deblistki, trybuny w połowie były już puste, bo mecz nie miał większego znaczenia. Polska przegrała z Rosją 0:4 i w kwietniu zagra w barażach o utrzymanie w grupie światowej.

Więcej o:
Komentarze (4)
Gorzki smak cukierków, czyli po meczu Pucharu Federacji w Krakowie
Zaloguj się
  • Paweł Albert

    Oceniono 4 razy -2

    w1ktorchmia.blox.pl/2015/02/Fed-Cup.html
    Niestety AR po zażartej walce przegrała z Maria Szarapową i to Rosjanki awansowały do półfinału, a Polki będą bronić się w barażach przed spadkiem z 8 drużynowej grupy światowej.

    Na AR wszystkie rywalki, zwłaszcza te z czołówki zazwyczaj maksymalnie się mobilizują, bo AR nie dość że sama jest tenisistką z czołówki, to ma styl gry który drazni jej rywalki, i nie chcą być przez nią ośmieszane na korcie, nie chcą aby słabsza fizycznie tenisistka z mniejszą siła ognia ogrywała je sprytem, cwaniactwem , przebiegłością ( niestety jak dla mnie styl gry AR zmienia się na gorsze, i coraz mniej jest tego czego najbardziej lubiłem, ale to moje zdanie) i stąd ich maksymalne zaangażowanie kiedyś Azarenki, Kuzniecowej, Szarapowej i innych w mecze z AR.

    Maria grała dużo lepiej w meczu z AR niż w finale AO z Serena, to prawie niewiarygodne, a jednak była strasznie zmobilizowana od początku do końca i niesamowicie zawzięta, biegała do wszystkiego i nawet grała dużo dropszotów ( wiedząc że jest to częsta broń AR, a nie ma jak pokonać rywala jego własną bronią ), czyżby Marii wtedy mniej zależało na wygranej, co chyba jest niemożliwe zważając że tam był finał AO, a tutaj tylko półfinał Fed Cup, czy po prostu miała wtedy po drugiej stronie wielką Serene z bilansem 2-16, to nic że nieco schorowaną, i tak na prawdę nie do końca wierzyła w wygrana, a z AR miała bilans 11 do 2, miała przewagę warunków i siły, i była pewna siebie.

    Mam nadzieję że Fed Cup nie zaszkodzi AR w rozgrywkach WTA w tym sensie że nie zmniejszy jej wiary w siebie, sportowego tupetu i pewności siebie, ale nie sądzę żeby tak się stało Jeśli nie zaszkodziły AR kiedyś gładkie porażki z Azarenka, to mam nadzieję, że te także nie zaszkodzą. Oczywiście wielu w Polsce będzie wszystko robić co w ich mocy żeby tak się stało, żeby ich odwieczne kasandryczne przepowiednie wreszcie się sprawdzały, bo zawsze tak robią czyli dołują polskich sporowców po porażkach - a AR w szczególności - bezwzględną niewybredną bezpardonową chamską krytyką, czy z głupoty ( jakby wrodzonego krytykanctwa i malkontenctwa) czy z innych sobie znanych powodów.

    A to AR i jej doradcy trenerzy są od tego, żeby wyciągać wnioski z porażek, a inni powinni zachować chyba umiar i rozsądek w ocenach, bez zbędnych emocji.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX