Sport.pl

Urszula Radwańska: Za mną ciężki rok, ale forma wraca

Młodsza z sióstr Radwańskich wystąpi w meczu Pucharu Federacji z Rosją, choć jeszcze kilka miesięcy temu była daleko od składu. - Do niedawna nie mogłam trenować na sto procent - podkreśla Urszula Radwańska.
Facebook? » | A może Twitter? »


Krakowianka w ubiegłym roku walczyła z kontuzjami i chorobą. - Pod tym względem to był ciężki rok, bo nie dało się trenować na sto procent. Po US Open wszystko się uspokoiło i zaczęłam ćwiczyć tak, jak się powinno. I są efekty - przekonuje Urszula Radwańska.

Do niedawna nie była pewna, czy zagra w Tauron Arenie Kraków. O miejsce w kadrze walczyła z Magdą Linette i Paulą Kanią. - W grudniu rozmawiałam z Tomaszem Wiktorowskim [kapitan reprezentacji Polski - przyp. red.] i powiedział, że decydujące będą występy na początku sezonu. Zagrałam najlepiej, więc dostałam nominację. Już w Auckland, gdzie doszłam do ćwierćfinału, pokazałam, że forma wraca. Potem jeszcze przeszłam eliminacje Australian Open - przypomina Radwańska.

Oprócz jej siostry Agnieszki w reprezentacji znalazły się też deblistki Klaudia Jans-Ignacik i Alicja Rosolska.

- Skąd u mnie wysoka forma? Z ciężkich treningów - uśmiecha się Jans, która ostatnio wystąpiła w ćwierćfinale Australian Open w grze podwójnej (w parze z Andreją Klepac). - Miałam długą przerwę spowodowaną urlopem macierzyńskim, ale cały ubiegły rok poświęciłam na powrót na światowe listy i widać efekty - dodaje Jans-Ignacik.

CZTERY PYTANIA O MARIĘ



Więcej o:
Najczęściej czytane