Agnieszka Radwańska w Sydney: Udało mi się dostosować do wiatru

Agnieszka Radwańska awansowała do półfinału turnieju w Sydney w kolejnym meczu zmierzy się z Chinką Na Li. Krakowianka nie ukrywa, że jest bardzo zadowolona ze swojej dyspozycji.
Po upałach panujących na wschodnim wybrzeżu Australii do Sydney przyszło dzisiaj ochłodzenie. Temperatura była niższa niż wczoraj o mniej więcej 20 stopni i w momencie rozpoczęcia meczu wynosiła tylko 22 stopnie C. Mimo to cały czas jest duszno, w trakcie pierwszego seta jedna z osób na trybunach zemdlała. W tych warunkach krakowianka pokonała Vinci i awansowała do półfinału (więcej o meczu tutaj).



Agnieszka Radwańska o

pogodzie

Podczas meczu z Vinci było prawie mroźno, porównując z poprzednim dniem. Myślę, że pogoda była właściwa do gry, około 25 stopni, ale wiatr na pewno też miał znaczenie. Udało mi się moją grę do tego wiatru dostosować.

meczu z Robertą Vinci

Wiedziałam, że Roberta grała bardzo dobrze. Nie myli się, nie popełnia błędów. Praktycznie wszystkie piłki wracają na drugą stronę. Ona nie oddaje za darmo żadnych punktów. Kluczem do sukcesu była agresywna gra, jak najczęstsze ataki do siatki. Zagrałam nawet kilka razy serw-wolej. Z zawodniczkami, które często grają slajsy i nie pudłują staram się grać bardziej agresywnie i próbuje sama doprowadzić do wygranych wymian. To właśnie zrobiłam w przypadku Vinci.

taktyce

Szczerze, kiedy gram przeciwko komuś, kogo dobrze znam i z kim grałam już kilka razy, to wiem, co mam robić. Oczywiście, kiedy gram przeciwko komuś po raz pierwszy, sytuacja wygląda inaczej. Każdy mecz zresztą jest inny. Nawierzchnia też ma duży wpływ. Każdy ma swój plan przygotowań. Jak dotąd, czuję się dobrze. Cieszy mnie, że mogłam rozegrać klika dobrych spotkań. W tym roku pierwszy raz rozgrywam dwa turnieje przed Australian Open. Jestem jak dotąd zadowolona z tego wyboru. Chcę dalej wygrywać.