Prosto z Sydney: Agnieszka Radwańska wygrywa, a kibice mdleją

Krakowianka awansowała do półfinału turnieju w Sydney po zwycięstwie z Włoszką Robertą Vinci. To siódme zwycięstwo z rzędu Radwańskiej.
Po upałach panujących na wschodnim wybrzeżu Australii do Sydney przyszło dzisiaj ochłodzenie. Temperatura była niższa niż wczoraj o mniej więcej 20 stopni i w momencie rozpoczęcia meczu wynosiła tylko 22 stopnie C. Mimo to cały czas jest duszno, w trakcie pierwszego seta jedna z osób na trybunach zemdlała.

W pierwszym secie oglądaliśmy tylko jedno przełamanie serwisu. Udało się to Radwańskiej, która po 7. gemie wyszła na pierwsze w meczu prowadzenie 4:3. Zaraz po tym utrzymała swoje podanie do 0. Vinci nie poddała się i powtórzyła tę sztukę, zagrywając dwa asy w kolejnym gemie. Wtedy też Włoszka prosiła o konsultację z trenerem. Agnieszka serwowała przy stanie 5:4 i był to najdłuższy gem w pierwszym secie. Po sześciu równowagach Agnieszka wykorzystała drugą piłkę setową. Mecz był wyrównany, krakowianka zdobyła tylko jeden punkt więcej od swojej rywalki w pierwszym secie. Wykorzystała też jedyną szansę w secie na przełamanie rywalki. Vinci ta sztuka nie udała się pomimo aż pięciu prób. Obie tenisistki często atakowały przy siatce, Radwańska była jednak skuteczniejsza w tym elemencie, wygrywając 12 z 17 takich prób w pierwszej partii, która trwała 39 minut.

Początek drugiego seta należał do Vinci, która przełamała Radwańską do zera na 2-1. Potem wygrała swój serwis i wyszła na prowadzenie 3-1. Agnieszka nie odpuściła tego meczu, doprowadziła do remisu. Radwańska, kiedy nie biegała do siatki, a robiła to kilka razy częściej niż zazwyczaj, starała się przedłużać wymianę. Vinci popełniła większą liczbę błędów i Agnieszka po raz kolejny przełamała rywalkę. Później wykorzystała drugą piłkę meczową i powtórzyła wynik z poprzedniego sezonu, awansując do półfinału turnieju w Sydney.

Jej rywalką będzie Chinka Li Na bądź kwalifikantka z USA Madison Keys. Agnieszka pewnie wolałaby grać w sesji wieczornej, może jutro dostanie taką szansę, jeśli wygra Li. Chinka jest bardzo popularna w Sydney, grała tu w finale dwa lata z rzędu, pokonując Kim Clijsters w 2011 roku. Na turnieju jest sporo dziennikarzy z Chin, a na jej meczach licznie stawiają się Chińczycy mieszkający w Sydney.