Sport.pl

Z prasy. Bramkarz Sandecji: Jeśli będziemy odważni, to możemy wygrać nawet 3:0

PRZEGLĄD PRASY. Sandecja rozegra w środę (godz. 18) rewanżowe spotkanie ćwierćfinału Pucharu Polski. W pierwszym meczu zespół z Nowego Sącza przegrał 0:2.
11 marca Marek Kozioł nie uchronił zespołu od porażki. Obie bramki puścił jeszcze przed przerwą. - Pierwsza padła z rzutu karnego, więc nie ma o czym mówić. Natomiast druga? Z trybun mogło się wydawać, że źle obliczyłem wybieg do górnej piłki. Musiałem jednak zaryzykować. Uprzedził mnie Michał Papadopoulos, włożył głowę, przypłacił to kontuzją, ale gola zdobył - wspomina w "Dzienniku Polskim" zawodnik Zagłębia wypożyczony do Sandecji.

Mierzący blisko dwa metry bramkarz nowosądeckiego klubu nie traci nadziei i w głowie snuje optymistyczny scenariusz. - Rozmawiałem z chłopakami i widzę, że wierzą w zwycięstwo. Nie możemy popełnić błędu z meczu w Lubinie. Tam wyszliśmy na murawę jakby przestraszeni, z przesadnym respektem dla rywali. Jeśli teraz będziemy odważniej nastawieni i zagramy tak, jak naprawdę potrafimy, to możemy wygrać nawet 3:0 i awansować - twierdzi.

26-letni piłkarz docenia jednocześnie, że jego drużyna zdołała dojść aż do ćwierćfinału. - Wiem, że brzmi to trochę abstrakcyjnie, ale czy już sam fakt, że Sandecja mierzy się z drużyną z ekstraklasy na tak wysokim szczeblu pucharowych rozgrywek nie jest czymś nieprawdopodobnym?

Więcej o: