Nowy trener Termaliki Nieciecza: Nie jestem człowiekiem konfliktowym [WYWIAD]

Piotr Mandrysz podpisał umowę z 10. zespołem I ligi. - Obecny sezon jest trudny, ale myślę, że w przyszłości powalczymy o coś więcej - mówi trener w rozmowie z krakow.sport.pl.
Michał Knura: Był pan jednym z kandydatów na trenera zespołu z Niecieczy przed rozpoczęciem sezonu. Dlaczego kontrakt udało się podpisać dopiero pół roku później?

Piotr Mandrysz: Chciałem zdementować tę informację. To były nieprawdziwe doniesienia medialne. Propozycję pracy w Termalice Bruk-Bet Nieciecza otrzymałem w grudniu i - po długich rozmowach - podpisaliśmy umowę.

Czyli po zwolnieniu trenera Mirosława Jabłońskiego w końcówce rundy jesiennej również nie było propozycji? Pojawiły się głosy, że klub złożył propozycję, ale pan odmówił, bo nie chciał przejmować drużyny w czasie trwania rozgrywek.

- Nie było tematu. Uważam jednak, że dla nowego trenera lepiej jest, gdy ma więcej czasu na przygotowanie zespołu.

Będzie pan już czwartym szkoleniowcem Termaliki w bieżących rozgrywkach. Ostatnim?

- Mam wielką nadzieję, że tak będzie. Tak się te rozgrywki ułożyły... Pamiętajmy jednak, że Krzysztof Lipecki, który zastąpił trenera Jabłońskiego, objął tę funkcję tymczasowo - na dwa ostatnie mecze rundy jesiennej.

Dlaczego długość pana kontraktu jest owiana tajemnicą?

- Takie są ustalenia moje i zarządu. To wewnętrzna sprawa klubu.

Ciekawostki o małopolskim sporcie wklejamy na Facebooka Kraków - Sport.pl »

W ostatnich latach Termalika walczyła o awans, ale teraz bliżej jej do strefy spadkowej.

- Obecny sezon jest trudny, ale myślę, że w przyszłości powalczymy o coś więcej. Nie chciałbym mówić o konkretnych celach i planach, bo najpierw muszę poznać zespół. Oczywiście bardzo dobrze znam większość piłkarzy, z którymi przyjdzie mi współpracować.

Na jakich pozycjach będzie szukał pan wzmocnień?

- Odeszli już bramkarz Grzegorz Kasprzik i napastnik Andrzej Rybski. Do końca sezonu z gry wyeliminowany jest obrońca Karol Piątek, który ma zerwane więzadła krzyżowe. Będziemy musieli znaleźć następców. Zapewniam jednak, że nie będą to przypadkowi piłkarze. Transfery do klubu będą bardzo dobrze przemyślane.

Jaką grę pan preferuje?

- Już jako piłkarz byłem aktywny w ofensywie, więc w pracy trenerskiej jestem wierny tej zasadzie. Przede wszystkim zespół ma grać skutecznie.

Tak jak GKS Tychy? Gdy prowadził pan śląski klub, piłkarze solidnie prezentowali się w defensywie i byli groźni po stałych fragmentach gry.

- Nie powiem, że tak samo będzie grała Nieciecza. Taktykę dobieram pod piłkarzy. W Tychach miałem taki, a nie inny materiał ludzki. W Termalice są lepsi piłkarze.

Przygoda z GKS nie należała do najłatwiejszych również ze względu na nie najlepszą organizację klubu.

- To prawda. Ale wiem, że w Niecieczy jest o wiele lepiej. Termalica to profesjonalny klub, z dobrymi warunkami do ciężkiej pracy.

Wybrał już pan współpracowników?

- Zostaje cały sztab, który był, ale dołączy do nas jedna osoba. Będzie to mój asystent, jednak - proszę wybaczyć - nie mogę jeszcze podać personaliów. Zapewniam, że to świetny fachowiec, którego bardzo dobrze znam.

Podobno współpraca z panem nie należy do najłatwiejszych. Latem głośno było o konflikcie z trenerem rezerw GKS.

- Dla mnie nie ma tematu. Skoro pan Piotr Mrozek tak mówi, to znaczy, że ma problem. Jeden z moich piłkarzy miał zagrać w drugiej drużynie tylko 45 minut, bo chciałem wystawić go na wyjazdowy mecz z Cracovią. Tymczasem Ivica Żunić przebywał na boisku 90 minut, a pan Mrozek kłamał w żywe oczy, że tak nie było. Dobrze, że w porę się zorientowałem, bo inaczej groził nam za mecz w Krakowie walkower. Zapewniam, że nie jestem człowiekiem konfliktowym.