Klub spod Krakowa odbije się od dna? Trener bardzo szczery: Nie mamy umiejętności na tę ligę

Dariusz Wójtowicz, trener Puszczy Niepołomice, bezradnie rozkłada ręce i wprost przyznaje, że jego zespół jest za słaby na I ligę. - Przykre to - mówi szkoleniowiec.
Jesteś kibicem i jesteś z Krakowa? Musisz zostać fanem Facebooka Kraków - Sport.pl »

Na kilka zdań szczerości Wójtowicz zdecydował się po meczu z Arką Gdynia. Jego Puszcza przegrała 2:5 i znów zmalały szanse na to, że odbije się od dna. Zespół spod Krakowa w ubiegłym sezonie awansował do I ligi, ale w nowej rzeczywistości wyraźnie nie może się odnaleźć. Dotychczas wygrał dwa mecze, cztery zremisował i przegrał osiem.

- Przez 13 kolejek starałem się chronić moich zawodników i nie dawać powodów do określania kadry, jaką dysponujemy. W meczu z Arką zostało to zweryfikowane i niestety suma umiejętności piłkarzy, których mamy, wystarczała na poziom drugoligowy, ale na pierwszą ligę to zbyt mało. Przykre to i smutne - mówił Wójtowicz. - Myśleliśmy, że możemy naszym zaangażowaniem, motoryką, ambicją i determinacją zniwelować pewne braki, ale w pierwszej lidze nie jest to jednak możliwe. Suma błędów, które popełniamy, oddaje nasze miejsce w tabeli - kręci głową Wójtowicz.

Co dalej? - Nie możemy zwiesić głów i czekać na kolejne porażki. W każdym meczu nadal będziemy się starać o zwycięstwo, ale rzeczywistości nie możemy zakłamywać, musimy sobie uświadomić nasze braki. Pierwsza liga nas weryfikuje i trudno mieć do kogokolwiek pretensje. Takimi zasobami dysponujemy i tak będziemy grać - przyznaje trener.

Pytany, czy zimą Puszcza powinna się wzmocnić, nie daje jednoznacznej odpowiedzi. Kłopot w tym, by niepotrzebnie nie zadłużać klubu. - Jeśli uda się nam w ostatnich meczach tej rundy zdobyć sześć punktów, to jest sens szukać wzmocnień, które pozwolą na zdobycie wiosną 24 punktów. Wtedy będziemy mogli spróbować się utrzymać. Jeśli jednak tej jesieni nie zdobędziemy już żadnego i zostaniemy z dziesięcioma, to musimy mieć wzgląd na możliwości klubu. Będziemy musieli realnie do tego podejść i pracować. A nie załamywać rąk - kończy Wójtowicz.