Po 1/16 finału PP: Termalica szła jak do pożaru, Puszczy zabrakło sił, a Sandecja...

Z siedmiu małopolskich drużyn, które przystąpiły do gry w Pucharze Polski na szczeblu centralnym, zostały już tylko dwie.
W weekend, w 1/16 finału, z rozgrywkami pożegnały się Termalica Bruk-Bet Nieciecza i Puszcza Niepołomice. Awans wywalczyła za to Sandecja. Już w I rundzie odpadły natomiast Cracovia, Okocimski Brzesko i Kolejarz Stróże. W piątek awans bez kłopotu wywalczyła natomiast Wisła.

Termalica Bruk-Bet Nieciecza - Lech Poznań 0:4 (0:0)

- W tym meczu obserwowaliśmy różnicę, jeżeli chodzi o skuteczność. Nasza była bardzo słaba i to przyczyniło się do naszej porażki - mówił Duszan Radolsky, trener Termaliki.

Z kolei obrońca Dariusz Jarecki w rozmowie z oficjalną stroną klubu nie mógł przeboleć niewykorzystanych sytuacji. - To spotkanie było dla nas nauczką, że niewykorzystane sytuacje się mszczą. Doświadczyliśmy tego boleśnie cztery razy. Mieliśmy swoje sytuacje. Gdybyśmy potrafili je zakończyć golem, to kto wie, jak potoczyłby się mecz. Wynik zamazuje obraz gry - twierdzi Jarecki.

I twierdzi, że wszystko zaczęło sypać się dopiero po pierwszej bramce dla Lecha. - Do tego momentu cały nasz zespół zasłużył na brawa. Na boisku szliśmy niczym do pożaru. Gdybyśmy strzelili, to bylibyśmy uskrzydleni - mówi obrońca.

Puszcza Niepołomice - Jagiellonia Białystok 0:3 (0:0)

Dariusz Wójtowicz, trener Puszczy, nie zaklinał rzeczywistości, tylko przyznał wprost, że o porażce zadecydowały "większe umiejętności rywala, doświadczenie i kultura gry". - To wszystko spowodowało, że musieliśmy więcej sił tracić na odbiór piłki, a później brakowało ich, by skonstruować dobre akcje. Być może przegraliśmy o jedną bramkę za wysoko, ale to było zasłużone zwycięstwo - mówił trener i życzył rywalom zdobycia Pucharu Polski.

Na tym nie koniec kurtuazji, bo Piotr Stokowiec, szkoleniowiec gości, chwalił rywali: - Jestem zaskoczony postawą Puszczy, która pokazała, że jest świetnie zorganizowaną drużyną, szczególnie w defensywie.

Sandecja - Flota Świnoujście 4:2 (2:1)

Na ławce trenerskiej Sandecji zadebiutował Ryszard Kuźma. - Cieszę się, że drużyna zrealizowała przedmeczowe założenia. Dziękuję, że nie brakowało im zaangażowania i determinacji. Zadecydowały stałe fragmenty, które dobrze nam wychodziły. Zaliczyliśmy dobry start - uśmiechał się szkoleniowiec.

Bogusław Baniak, trener gości: - Sandecja przy nowym trenerze zagrała z ogromną determinacją. My też się nie położyliśmy i zrobił się otwarty mecz. W końcówce graliśmy praktycznie na dwóch obrońców, czego konsekwencją była strata czwartej bramki. Rywal wygrał zasłużenie.