Piłkarz napisał książkę. Ucieka przed stereotypami w świat diabłów i zemsty [REPORTAŻ]

Jest piłkarzem i napisał książkę. Ucieka przed stereotypami w piekielny świat diabłów i zemsty. Trudno mu zachować ?Równowagę?. Tak nazywa się literacki debiut Pawła Leśniaka, zawodnika I-ligowej Sandecji
Wisła Can-Pack, Comarch Cracovia, Bank BPS Muszynianka... Cały sport z Krakowa i okolic na Facebooku Kraków - Sport.pl »


Dlaczego "Równowaga"? - Wierzę, że w świecie ścierają się siły dobra i zła. Przesłanie, które płynie z mojej książki, jest uniwersalne. Pokazuje, że z każdej sytuacji można wyjść obronną ręką. Każdy zasługuje na drugą szansę - mówi 23-letni piłkarz z Nowego Sącza.

Przed domem Leśniaka stoi sportowy samochód znanego producenta. Nie jest to "srebrny aston martin V12 vintage, 6 litrów w benzynie i 510 koni mechanicznych", który pozwala głównemu bohaterowi "Równowagi" rozpędzić się do setki w cztery sekundy. Właśnie takim autem Desmond Pearce mknie po ulicach Miami Beach, by popełnić samobójstwo.

Akcji toczy się na Florydzie, bo autor co roku spędza tam wakacje. Bohater książki mieszka nieopodal willi siłacza Hulka Hogana i piosenkarki Shakiry. Dom rodzinny Leśniaka stoi kilkaset metrów od stadionu Sandecji. Gustownie urządzony, wciśnięty w cichą uliczkę Nowego Sącza. Nie przypomina willi z amerykańskiego snu. - Często słychać za to radość kibiców, gdy strzelimy bramkę - uśmiecha się piłkarz.

Pearce jest uzależniony od ojca (to także zarzucają Leśniakowi krytycy, bo jego tata wspiera finansowo Sandecję), również jest sportowcem (Pearce bierze udział w nielegalnych walkach), ma dobrze płatną i pozornie łatwą pracę, piękną narzeczoną, szybkie samochody, chodzi w markowych garniturach. Sielanka podobna do tej, w jakiej według kibiców żyją piłkarze.

Bohater książki nie jest jednak alter ego zawodnika Sandecji. Tak samo jak Leśniak nie jest stereotypowym piłkarzem z żelem na włosach, torebką na kosmetyki, spędzającym godziny na grze na play station. Zamiast tego woli pisać i rysować. - Ale czasami lubię się odprężyć przy konsoli - przyznaje.

Piłkarze czytają piłkarza

Kilku zawodników usypia w autokarze do Ząbek, Grudziądza lub Świnoujścia. Przed nimi daleka droga, potem mecz, odnowa i powrót. Nudny czas w życiu piłkarza I-ligowego. Godziny mijają powoli, zawodnicy oglądają filmy, słuchają muzyki i grają w karty. Tylko Leśniak czyta książkę. - Znam Pawła od dawna i wiem o jego pasji. To normalny chłopak, z którym można pożartować. Nie jest tak, że żyje w swoim świecie diabłów i dziwnych stworów - przyznaje Arkadiusz Aleksander, napastnik Sandecji.

Marcin Cabaj, bramkarz Sandecji: - Kupiłem książkę i zamierzam przeczytać. Rzadko zdarza się w szatni ktoś, kto odbiega od wizerunku sportowca. Czy jego książka może zmienić postrzeganie piłkarzy? Oczywiście.

Leśniak nie jest wybitnym zawodnikiem. Z trudem łapie się na ławkę I-ligowej Sandecji. Ma 23 lata, a w nowosądeckim klubie przeżył ponad 10 trenerów. Ostatni raz cały mecz zagrał trzy lata temu, gdy był wypożyczony do II-ligowego wówczas Kolejarza Stróże. Na forach nie brakuje o nim krytycznych opinii kibiców.

Jarosław Araszkiewicz, były trener: - Ma talent, ale przede wszystkim zapamiętam go jako ponadprzeciętną osobowość. Dostałem książkę z autografem. Zacząłem czytać historię Desmonda Pearce'a i bardzo mnie wciągnęła. Gdybym tak mógł porzucić inne sprawy, to pewnie łyknąłbym ją naraz.

Marek Kozioł, były kolega klubowy, przeczytał powieść od deski do deski. - Nie jestem krytykiem literackim, ale kilka książek w życiu przeczytałem. "Równowaga" mnie wciągnęła, "połknąłem" ją w dwóch podejściach. Bardziej podobały mi się sceny z życia ziemskiego niż piekielnego, bo dostrzegałem fakty i błahe sprawy, które Paweł czerpał z codzienności.

W świecie diabłów

"Równowaga" powstała w kilkanaście miesięcy, ale już od dziecka wszystkie pomysły autor przelewał na papier. Debiutancką książkę pisał ręcznie. - Skreślam, dopisuję, a dopiero potem siadam do komputera. To nie jest tak, że piłkarz nie ma czasu. Gdy wracam z treningu, wolę czytać, pisać lub rysować. To sposób na nudę i rozwój - opowiada.

Nad dalszą częścią przygód Desmonda Pearce'a już pracuje. Kilka rozdziałów powstało, nie brakuje mu pomysłów. Pisze prostym językiem, skupia się na szczegółach. Posiada bujną wyobraźnię: np. Lucyfer okazuje się "młodym, przystojnym mężczyzną w białej koszuli" oraz "w kamizelce, która podkreślała jego muskulaturę".

A cała historia zaskakuje. Główny bohater traci pracę, dziewczynę, przyjaciela i odbiera sobie życie. Po spotkaniu z Lucyferem wraca jednak na ziemię w roli egzekutora. Jako diabeł-stróż zbiera dusze z ziemi. Mści się m.in. na byłym przyjacielu, który zgwałcił jego narzeczoną. W końcu okazuje się, że padł ofiarą diabelskiego planu. Z trudem odnajduje się w świecie ludzi, którzy oddali duszę Lucyferowi.

- Jak się zrodziły pomysły? Od zawsze interesowałem się fantastyką, dużo czytam, więc postanowiłem coś napisać. Po kilku opowiadaniach, które trafiły do szuflady, postawiłem na dłuższą fabułę - opowiada.

Z fantazją piłkarz Sandecji nigdy nie miał problemów. Jako dzieciak oglądał bajki z cyklu "Dragon Balls". Siedział przed telewizorem z zeszytem i ołówkiem, by zilustrować głównych bohaterów. Rysunek to jego druga pasja. Twierdzi, że talent odziedziczył po dziadku, który malował gołębie.

W pokoju piłkarza roi się od obrazów głównych bohaterów książki: Lucyfera i pięknych kobiet. Najlepszą reklamę robią mu koledzy z szatni, którzy ustawili się w kolejce po rysunki. Leśniak portretuje żony, dziewczyny, dzieci. - Nie można się do niego dopchać - uśmiecha się Aleksander.

Na półce stoi książka Stephena Kinga pt. "Jak pisać. Pamiętnik rzemieślnika", w której nie brakuje rad dla początkujących literatów. To jego literacki autorytet, obok Andrzeja Sapkowskiego. Podziwia ich za plastyczne opisy. - Potrafią tak wykreować każdy szczegół, że działa na wyobraźnię - twierdzi Leśniak.

Rok temu piłkarz wysłał książkę do kilku wydawnictw. Zgłosili się przedstawiciele z oficyny Zysk i S-ka. Pojechał do Poznania. Kilku dziennikarzy napisało, że podczas spotkania musiał stworzyć opowiadanie fantastyczne, podczas którego zdał test debiutanta.

- Sprawdzanie jego talentu to jakiś mit. Recenzent ocenił książkę bardzo wysoko. Była polecana przez znajomego naszego prezesa - zapewnia Adam Zysk, dyrektor promocji wydawnictwa.

Autorytet Kinga podziałał nie tylko na warsztat Leśniaka. - Tuż przed oddaniem książki do druku redaktor zasugerował mi, by usunąć jeden z rozdziałów. Według niego nic nie wnosił do historii Desmonda. Długo biłem się z myślami. I przypomniałem sobie, że King radzi młodym pisarzom, by zawsze słuchać się redaktora. Nie żałuję - uśmiecha się zawodnik.

Lepszy od celebrytów

Nie ukrywa, że w promocji książki pomaga mu łatka piłkarza. Potwierdzają to też wydawcy "Równowagi". - Zawsze ważniejsza od potencjału marketingowego jest wartość utworu. Zgłaszają się do nas z propozycjami różni ludzie: aktorzy, celebryci, a biografię chciała wydać piosenkarka, która wcześniej nagrała pięć utworów. Stawiamy jednak na jakość - zapewnia Zysk.

Leśniak przekonuje, że nie chce być celebrytą, a ponad pisarstwo stawia piłkę. W młodości grał z nowosądeckimi talentami jak Dawid Janczyk czy Maciej Korzym. Obu wróżono wielką karierę, ale ostatecznie pierwszy gra w lidze ukraińskiej, drugi wrócił do ekstraklasy. O podobnych osiągnięciach zawodnik Sandecji na razie nawet nie może marzyć.

Miał ofertę z Polonii Warszawa (z perspektywą gry w młodzieżowcach), ale nic z tego nie wyszło. Teraz myśli o wyjeździe do Stanów Zjednoczonych. Być może znajomy umożliwi mu staż w którymś z klubów tamtejszej ekstraklasy. A może przypadkiem zrobi karierę w opisywanym przez siebie Miami Beach i spełni się amerykański sen? Błędów bohatera swojej książki nie zamierza popełnić i nie odda duszy Lucyferowi.