Prezes Kolejarza: Jestem jak Judym, żebrzę po ludziach, a po tym skandalu chcę wycofać drużynę z I ligi [WIDEO]

- To skandal nie z tej ziemi. Piłkarze mieli łzy w oczach, a stronniczy sędzia zepsuł pracę wielu ludzi - mówi Stanisław Kogut, wiceprezes Kolejarza i senator Prawa i Sprawiedliwości po kontrowersyjnej porażce z Olimpią w Grudziądzu.


Kolejarz przegrał 1:2 z Olimpią w Grudziądzu i straszy wycofaniem się z I ligi. Działacze klubu wysłali pismo do PZPN, w którym domagają się zwrotu kosztów wyjazdu, powtórzenia spotkania, ukarania sędziów i anulowania kartek. Zdaniem przedstawicieli Kolejarza Marek Karkut z Warszawy prowadził mecz w sposób stronniczy (podyktował dwa rzuty karne dla gospodarzy i wyrzucił z boiska Macieja Kowalczyka), a sędzia techniczny Sylwester Rasmus - podobnie jak gospodarze - zrzeszony jest w Kujawsko-Pomorski Związku Piłki Nożnej.



Rozmowa ze Stanisławem Kogutem, wiceprezesem Kolejarza



Szymon Opryszek: Oglądał Pan spotkanie z Olimpią?

Stanisław Kogut: - W niedzielę, gdy drużyna wróciła do Stróż, oglądałem z zawodnikami nagranie spotkania. Niektórzy piłkarze mieli łzy w oczach, bo stracili szanse na premię, choć rozegrali dobry mecz. Mają rację, wydarzył się wielki skandal. Jestem zbulwersowany, bo sędzia był stronniczy. Gospodarze dostali dwa rzuty karne, których nie było. Gdyby w takich sytuacjach arbitrzy gwizdali, to w meczach byłoby po 50 jedenastek. Np. Kowalczyk został ukarany czerwoną kartką, choć to on był faulowany przez bramkarza Olimpii. Arbiter gwizdał tylko w jedną stronę. Czujemy się oszukani.

Najbardziej bulwersuje Pana praca sędziego technicznego z Torunia.

- Jak można wybrać na mecz osobę, która pochodzi z tego samego regionu, co gospodarze? Daje mi to dużo do myślenia. Gdy Kowalczyk padł w polu karnym, to sędzia techniczny zaczął wykrzykiwać, by dać mu czerwoną kartkę. On powinien sprawdzać buty piłkarzom i podnosić tablicę ze zmianami, a nie sugerować decyzje arbitrowi głównemu. Takiego skandalu jeszcze nie widziałem. Nawet kibice z Grudziądza wypisują w internecie, że sędziowanie było stronnicze.

Liczy Pan, że PZPN rozpatrzy pozytywnie protest Kolejarza?

- Sam nie wiem. Na zebraniu będzie obecny nasz przedstawiciel i Ryszard Niemiec, prezes MZPN. Nie zostawimy tego tak. Może w PZPN boją się drużyny, która potrafi pomieszać szyki bogatszym? Jeśli władze związku nie chcą klubów z małych miejscowości w I lidze, to niech nam powiedzą. Jak nas nie chcą, to zagramy w klasie C, zainwestujemy w młodzież, ale niech wszystko będzie uczciwe.

Grozi Pan wycofaniem Kolejarza z I ligi. To nie jest zbyt ostra reakcja?

- To nie forma nacisku, ale forma rozpaczy. Jestem jak Judym, chodzę po ludziach, wycieram klamki, żebrzę o pieniądze, a jeden stronniczy sędzia psuje pracę i wsparcie wielu osób. Niech nam teraz odda 15 tys. zł za wyjazd do Grudziądza. Może wtedy przejrzy na oczy. Zresztą rozumiem jeden, dwa błędy, ale nie prowadzenie meczu pod jedną drużynę. Czy sędzia to jakiś nietykalny człowiek, że może nie mieć szacunku do prawa?

Decyzję o ewentualnym wycofaniu Kolejarza z rozgrywek podejmie ok. 100 osób z tzw. Nadzwyczajnego Zgromadzenia Członków Klubu. Rozmawiał Pan z nimi?

- Z wieloma osobami tak. Bierzemy pod uwagę każdy scenariusz. Oczywiście większość chce utrzymania drużyny w I lidze. Ale zdają sobie sprawę, że tak dalej nie może być. Szkoda byłoby tylu lat pracy i zaangażowania wielu osób, ale nie możemy być ciągle krzywdzeni. Jak piłka ma tak wyglądać, to ja dziękuję. PZPN musi ponieść konsekwencje. Będziemy dyskutować. Wszyscy zgodnie uważamy, że trzeba było zaprotestować i walczyć o swoje. Chcemy zwrotu kosztów, anulowania kartek i powtórki spotkania.

Mimo wszystko, trener Cecherz nie powinien używać wulgaryzmów na konferencji prasowej.

- Oczywiście, że nie. Będę z nim rozmawiał. Nie dziwię się jednak, że nerwy mu puściły. Trener jest ambitny, a drużyna została bardzo skrzywdzona.



Kontrowersyjne sytuacje w meczu



Konferencja prasowa w Grudziądzu:



Działacze Kolejarza Stróże
Więcej o: