W Niepołomicach miało być święto, a był punkt obserwacyjny Wisły Kraków i selekcjonera

Selekcjoner reprezentacji Polski i wysłannicy Wisły Kraków zmobilizowali Lechię Gdańsk. Drugoligowa Puszcza Niepołomice marzyła o sensacji, ale w 1/16 finału Pucharu Polski przegrała 1:5.
W Niepołomicach przygotowali się na święto i mieli nadzieję, że fetowanie potrwa do białego rana. Po pierwszej połowie było już jednak pewne, że szampany muszą poczekać na inną okazję. - Wygraliśmy zasłużenie. W pierwszej części rywale mieli sytuacje, ale w drugiej już zdecydowanie dominowaliśmy. Mogliśmy strzelić jeszcze ze dwie bramki - uważa Jerzy Brzęczek, trener Lechii.

Łukasz Gorszkow, szkoleniowiec Puszczy: - Rywale pokazali pełen profesjonalizm. Nie zlekceważyli nas i udowodnili przepaść, jaka dzieli oba zespoły. Straciliśmy dużo zdrowia, biegając za piłką.

W Niepołomicach mogli się za to pochwalić rekordem frekwencji na nowym stadionie. Gustownie przebudowanego obiekt nie powstydziłaby się większość klubów z zaplecza ekstraklasy. Obecnie obiekt mieści dwa tysiące widzów, a na mecz z Lechią przyszło 1716. Wśród nich byli przedstawiciele Wisły, z którą Lechia zagra w niedzielę w Krakowie. - Wysyłamy do Niepołomic szpiega - uśmiechał się kilka godzin wcześniej Kazimierz Moskal, trener Wisły.

Okazało się, że zwiadowców było aż czterech: Dariusz Marzec i Kazimierz Kmiecik (trenerzy grup młodzieżowych), dyrektor sportowy Zdzisław Kapka i drugi trener Marcin Broniszewski. Co nieco mogli podejrzeć, bo Lechia postawiła na kilku podstawowych zawodników. Grali jednak także zawodnicy, którzy w tym sezonie jeszcze nie wybiegli na boisko. - Trener wcześniej nie brał mnie pod uwagę przy ustalaniu składu, ale mam nadzieję, że mecz z Puszczą będzie przełomowy - mówił Bartłomiej Pawłowski, strzelec dwóch bramek.

Jedni zawodnicy chcieli się przypodobać Brzęczkowi, innym bardziej zależało na opinii selekcjonera Nawałki, który rozsiadł się na trybunach z asystentem Bogdanem Zającem. Trener zbywał dziennikarzy z uśmiechem, ale np. z Grzegorzem Wojtkowiakiem przywitał się słowami "to kiedy do nas dołączysz?".

Lechia w Małopolsce zostaje do niedzieli. Będzie mieszkała i trenowała w Wieliczce.