Piłka ręczna. Polacy będą bronić twierdzy w Czyżynach

- Ten tydzień w Krakowie jest mi bardzo potrzebny. Chcę, by przed styczniowymi ME drużyna poczuła się tu jak w domu, dlatego są też z nami kontuzjowani - podkreśla Michael Biegler, selekcjoner reprezentacji Polski piłkarzy ręcznych.

Chcesz więcej? Polub Kraków - Sport.pl

Szczypiorniści przerwali urlopy, by przyjechać na tygodniowe zgrupowanie pod Wawel. Po kilku dniach treningów czekają ich emocje związane z piątkowym losowaniem grup mistrzostw Europy w centrum kongresowym ICE, a w sobotę zagrają towarzysko z Danią w Tauron Arenie. - Halę w Krakowie nazwaliśmy twierdzą i cieszymy się, że znów spotkamy się z kibicami. Grać w Polsce to dla nas największa frajda - zapewnia Bartosz Jurecki, obrotowy reprezentacji Polski.

Na początku maja podopieczni Bieglera zapoznali się z halą w Czyżynach (pokonali Rumunię i Egipt). Wracają tu jednak, bo bardzo zależało na tym szkoleniowcowi. - Jesteśmy tu razem i to dla mnie ważne. Bo to, co sobie przekazujemy podczas indywidualnych rozmów czy w mniejszych grupach, jest istotne nie tylko na boisku, ale też poza nim. Dlatego są tu z nami m.in. kontuzjowani Andrzej Rojewski i Kuba Łucak. Nie zagra też Robert Orzechowski, w sobotę bierze ślub - wyjaśnia Biegler.

Zanim dojdzie do meczu z Danią, w piątek odbędzie się losowanie grup finałów ME. W poniedziałek Europejska Federacja Piłki Ręcznej (EHF) ogłosiła podział drużyn na koszyki. W pierwszym są Francja, Hiszpania, Chorwacja i Dania. Polacy są w drugim koszyku, co oznacza, że nie zagrają z Islandią, Szwecją i Węgrami. W fazie grupowej nie trafią też na Chorwację, Danię, a także na Niemcy (trzeci koszyk). Dlaczego?

- Ze względów marketingowych przypisano, że Duńczycy muszą grać w Gdańsku, Chorwaci w Katowicach, a Niemcy we Wrocławiu - podkreśla Biegler. - To sprawia, że naszym rywalem będzie Francja [mistrz świata z 2015 roku i mistrz olimpijski z 2012 - przyp. red.] lub Hiszpania [mistrz świata z 2013 roku].

- Czy Hiszpania czy Francja, to nie ma znaczenia, bo to bardzo silne drużyny. To są ME i tak naprawdę to nie ma ani wymarzonych, ani słabych rywali - przyznaje Bartosz Jurecki, obrotowy reprezentacji Polski. - Zagra 16 drużyn i każdą stać na osiągnięcie sukcesu. W każdym meczu oddać wiele zdrowia i zagrać na 100 proc. Nie możemy bać się nikogo. Każdy rywal jest wymagający i podchodzimy do niego z szacunkiem.

Przypisanie reprezentacji do konkretnych miast gospodarzy to świadomy zabieg, by przyciągnąć kibiców. Duńczycy mają najbliżej do Gdańska, Niemcy do Wrocławia, a Chorwaci do Katowic. Polacy wszystkie mecze zagrają w Krakowie. - Medal? O kolorze nie będę mówił. Sporo takich turniejów mam za sobą i najważniejszym celem jest, by drużyna grała do ostatniego dnia. Jestem optymistą, że drużyna to osiągnie. Po przebytej od 2012 roku wspólnie drodze mają moje pełne zaufanie. W Katarze planem był półfinał, byśmy poczuli, jak się gra, gdy zajdzie się tak daleko.



Więcej o: