"Podeszliście do bezpieczeństwa karygodnie niedbale". Krytyka trasy Skandia Maraton Lang Team

- Odcinek, wcale nie taki krótki, w Lasku Wolskim został poprowadzony wąskimi ścieżkami, często na zboczu, bez możliwości przepuszczenia szybszych, a często bez możliwości zejścia z trasy - pisze czytelnik w liście do organizatora wyścigu i redakcji.
Tydzień temu odbyła się piąta edycja rowerowych zawodów Skandia Maraton Lang Team. Znowu pobito rekord frekwencji - na starcie zameldowało się 1800 rowerzystów. To sukces.

W rowerowym środowisku internetowym trwa jednak mała burza. Krytykuje się dobór trasy i trudności, jakie mniej doświadczeni rowerzyści mieli z jej pokonaniem. W sieci pojawił się półgodzinny film zatytułowany "Skandia Maraton MTB - edycja Kraków 2015 (ferelny zjazd)" [pisownia oryginalna - red.]. Chodzi o odcinek trasy wiodący przez Lasek Wolski.



Materiał podesłał nam czytelnik wraz z dwoma listami, które wysłał do organizatora zawodów - Lang Team. W pierwszym, wysłanym na tydzień przed wyścigiem, Witold Mikuła tłumaczy, dlaczego trasa jest niebezpieczna. - Na pewno wymagająca i trudniejsza niż przed rokiem. (...) Jakkolwiek nie zgadzam się z tym kierunkiem, to szanuję państwa wybór - pisze czytelnik.

Mikuła zauważa też, że nie jest to dystans bez trudnych podjazdów i zjazdów, a tak przecież jest reklamowany. - Odcinek, wcale nie taki krótki, w Lasku Wolskim został poprowadzony wąskimi ścieżkami, często na zboczu, bez możliwości przepuszczenia szybszych, a często bez możliwości zejścia z trasy - ocenia czytelnik i dodaje, można to zaakceptować, ale nie na początku zawodów. Przestrzega przez wypadkami, a wybór trasy nazywa "masakrą". Prosi organizatora o rozwianie wątpliwości, przez które córka czytelnika nie weźmie udziału w wyścigu.

Podesłany film pokazuje, że Mikuła może mieć rację. Po ósmej minucie widać problemy rowerzystów z pokonaniem trasy i zbiorowisko ludzi przy wypadku na trasie. Potwierdzają to też komentarze. - Byłem pierwszy raz, więc nie mam porównania, ale z tego, co widziałem na trasie, to niejedyny poważny wypadek. Co do samego zabezpieczenia, to było moim zdaniem przeciętne, a sam fakt wpuszczenia niemal naraz tylu osób na taką trasę w tym lasku jest karygodny! - pisze Grzegorz Grondziel.

Olgierd Rosiek, autor materiału, dodaje: - Zgłaszając wypadek na 911, nie mogłem jednoznacznie sprecyzować/wytłumaczyć, gdzie to jest. Potem pojawił się jakiś chłopak w kamizelce, ale i tak karetka błądziła i pojawiła się po półgodzinie od zgłoszenia, a policja jeszcze później. Nikt z obsługi maratonu nie pofatygował się, aby zabezpieczyć miejsce wypadku.

- I nie jest tak, że się "nie dało" [lepiej przygotować trasy], bo w zeszłorocznej edycji dużo łatwiejsze przejazdy były obstawione przez obsługę trasy. Podeszliście do tematu bezpieczeństwa w sposób karygodnie niedbały - krytykuje czytelnik.

- Widziałem ratowników z noszami z jakimś nieszczęśnikiem w miejscu, gdzie również nie było obsługi trasy. Daje to wiele do myślenia! - kończy.

Poprosiliśmy o wyjaśnienia organizatorów. Z sekretariatu Lang Team otrzymaliśmy list, który wysłano także do Mikuły. Poniżej cytujemy go w całości:

"Trasa Skandia Maraton Lang Team w Krakowie, tak jak podczas innych edycji, była zabezpieczona w sposób należyty. Przed zawodami dokonywane są w sumie cztery objazdy trasy, w czasie których jest ona znakowana i w czasie których ustalane jest, w których miejscach znajdą się punkty medyczne. Ostatni objazd trasy następuje w sobotę rano przed wyścigiem.

Przy lokalizacji punktów medycznych brane są pod uwagę najbardziej niebezpieczne miejsca na trasie. W Krakowie wspomniane przez Pana miejsce było rozważane, ale ostatecznie 3 punkty medyczne zostały ustawione w innych, bardziej niebezpiecznych miejscach trasy. Dodatkowo w Krakowie obecne były 2 karetki pogotowia - jedna w miasteczku wyścigu i druga mniej więcej w połowie trasy. Dodatkowo w miejscach potencjalnie niebezpiecznych wieszane są piktogramy z napisem UWAGA, tak było również w tym przypadku. Na całej trasie zostało umieszczonych 70 piktogramów, a w tym miejscu zostały umieszczone 2 piktogramy. W tym świetle Pana słowa, iż temat bezpieczeństwa został potraktowany w sposób "karygodnie niedbały" wydają się niewłaściwe.

Oczywiście najlepiej byłoby, gdyby wypadki i wywrotki w ogóle się nie zdarzały, natomiast w maratonie rowerowym przy frekwencji ponad 1800 uczestników trudno, by do żadnego nie doszło. Co więcej zdarzają się one w bardzo nieoczekiwanych miejscach trasy (w Warszawie doszło do wypadku na równym asfalcie), na co nie mamy wpływu. Jeśli chodzi o skalę trudności trasy, to również nie jesteśmy w stanie usatysfakcjonować wszystkich. Czasami w odniesieniu do tej samej trasy od jednych osób dostajemy informację, iż trasa jest zbyt łatwa, inni twierdzą, że zbyt trudna

Faktycznie opis trasy dystansu MINI w Krakowie znajdujący się na stronie internetowej odnosi się do pierwotnie planowanego przebiegu tego dystansu. Przebieg ów został zmieniony, między innymi w zakresie fragmentu, o którym Pan pisze. Zdanie dotyczące dystansu MINI zostało niezmienione, za co przepraszamy. Natomiast mapa pokazuje aktualną trasę, a zgodnie z regulaminem zawodnik jest zobowiązany do z zapoznania się z trasą maratonu, zarówno na mapie, jak i w plenerze, a także powinien zachować szczególną ostrożność w momencie gdy trasa jest trudna technicznie".