Czesław Lang: Nie wyobrażam sobie Tour de Pologne bez Krakowa

- Proszę mi wierzyć, że kolarstwo świetnie nadaje się do promocji miasta i dlatego warto zamknąć część ruchu na te kilka godzin. W końcu w telewizji to prawie dwie godziny transmisji, w 60 państwach, w 20 językach - podkreśla Czesław Lang.
Facebook? » | A może Twitter? »


ROZMOWA Z CZESŁAWEM LANGIEM

wicemistrzem olimpijskim z 1980 r., dyrektorem Tour de Pologne i Skandia Maraton

Piotr Jawor: Kraków to dobre miejsce dla rowerzystów i kolarzy?

Czesław Lang: Na pewno, podobnie jak cała Małopolska. Ale Kraków jest miastem reprezentacyjnym, idealnym do dużych imprez. Jak jest dobry teatr, to będą też aktorzy... Dzięki wielkim imprezom możemy zachęcić młodzież, by wsiadała na rowery. A Kraków jest to tego idealnym miejscem: położony blisko gór i z dobrym klimatem dla kolarstwa. Dlatego właśnie tutaj odbywa się ostatni etap Tour de Pologne, a także Skandia Maraton.

A jakie korzyści z TdP ma Kraków?

- Imprezy rowerowe to dla miasta świetna promocja i od zawsze powtarzam, że Kraków jest tym samym dla TdP, co Paryż dla Tour de France. Dlatego podczas wyścigu staramy się pokazać rywalizację, ale także ciekawe miejsca i krajobrazy. Taka impreza wymaga też od miasta poprawy jakości dróg. Co prawda na czas przejazdu musimy wyłączyć część ulic z ruchu samochodowego, ale mam wrażenie, że mimo tego mieszkańcy są zadowoleni, bo mogą obejrzeć zawodowych kolarzy.

Ale głosów niezadowolonych mieszkańców też nie brakuje. Niektórzy w dniu przejazdu TdP narzekają na korki i problemy komunikacyjne.

- Mam wrażenie, że tych głosów nie ma dużo, choć oczywiście jeszcze się taki nie urodził, który by wszystkim dogodził. Jakiś promil osób na pewno jest niezadowolonych, ale większość jest szczęśliwa, że mogła przyjść i obejrzeć imprezę za darmo, a także zobaczyć, jak się promuje Kraków. Sport świetnie się do tego nadaje i dlatego warto zamknąć część ruchu na te kilka godzin. W końcu w telewizji to prawie dwie godziny transmisji, w 60 państwach, w 20 językach. Jesteśmy dumni, że mamy takie miejsce, i dziś bez Krakowa nie wyobrażam sobie TdP.

Co Kraków może zaoferować rowerzystom amatorom?

- Na przykład Skandia Maraton. Pomysł jest prosty - najpierw oglądaliście zawodowców, a teraz każdy z was może przypiąć numer i sam spróbować sił. W Krakowie jest też Mini Tour de Pologne, impreza dla dzieci ze szkół podstawowych i gimnazjów. Właśnie w tych zawodach zaczynał Michał Kwiatkowski, który dziś jest mistrzem świata. W Polsce kultura rowerowa bardzo się rozwija - powstają drogi, parkingi, infrastruktura. Rowery mają też swoje miejsce w planach rozwoju Krakowa. Na Skandia Maraton przyjechało tu ponad dwa tysiące ludzi w niemal każdym wieku. W całej Polsce sprzedawanych jest ponad milion rowerów rocznie, więc nie mam wątpliwości, że u nas jest moda na ten sport. Ta dyscyplina jest bardzo bliska ludziom, bo nie każdy może być Adasiem Małyszem i skakać na nartach czy np. kupić sobie bolid i jeździć po torze Formuły 1. A na rowerze może jeździć każdy.

Pozycję Małopolski w kolarskim świecie wzmocnił Rafał Majka, który pochodzi z Zegartowic położonych 30 km od Myślenic. Może warto byłoby go wykorzystać do popularyzowaniu tego sportu w regionie?

- Na pewno. Tym bardziej że Rafał ma przed sobą wielką karierę. Wierzę, że jest w stanie wygrać nawet Tour de France. Niedawno wziął ślub i miałem okazję poznać jego żonę. Ma szczęście, bo może liczyć na jej wsparcie. W tym sporcie to bardzo ważne, by tandem jechał do przodu. (śmiech ) Rafała trzeba pokazywać młodzieży, organizować spotkania, bo to również nakręca koniunkturę na rower.

PIĘKNE CHEERLEADERKI W KRAKÓW ARENIE!