Wanda Kraków jechała po awans. Wtedy zaczęły dziać się różne rzeczy

Wanda Instal Kraków była bliżej awansu do I ligi żużla, gdy w Ostrowie Wlkp... zapanowały ciemności. Niezwykłych przypadków było więcej, więc sprawą zajmie się Główna Komisja Sportu Żużlowego.
Facebook? » | A może Twitter? »


Niedzielny wieczór żużlowcy Wandy zapamiętają na długo. W Krakowie wygrali 54:36 i do Ostrowa jechali jako faworyt. Co prawda po szóstym biegu przegrywali 15:21, ale cały czas byli bliżej celu niż rywale. Szczególnie, że kontuzji nabawił się Ales Dryml, jeden z najlepszych zawodników Ostrovii, i było pewne, że w niedzielę drużynie już nie pomoże.

Krakowianie zacierali więc ręce, gdy na stadionie niespodziewanie zgasło światło. Organizatorzy przez 80 min próbowali uporać się z awarią, ale meczu nie udało się dokończyć. Po spotkaniu działacze Wandy zarzucali rywalom, że specjalnie doprowadzili do awarii prądu, bo obawiali się porażki.

- Doszło do zbyt wielu niekorzystnych dla nas sytuacji, by mówić o przypadku - uważa Michał Widera, trener Wandy. - Przez ostatnie lata pracowałem w Ostrowie i już wtedy padały takie propozycje z elektryką, by doprowadzić do nieczystych sytuacji. Zawsze mówiłem: Panowie, jedziemy fair. Teraz jestem przekonany, że w niedzielę działali z premedytacją. Cały wieczór był dziwny, bo były defekty motocykli, przykry uraz Alesa Drymla i to oświetlenie...

Mirosław Wodniczak, prezes Ostrovii, w rozmowie z portalem SportoweFakty.pl zdecydowanie zaprzecza takiemu stawianiu sprawy: - Nie jest to jakaś usterka, tylko poważna awaria. Nie jest to tylko związane ze stadionem. Taki sam problem był także dalej. Wystarczy spojrzeć na boczne ulice wokół stadionu.

- Nie wierzę w przypadek, bo wszędzie dookoła paliło się światło i działało nagłośnienie - odpowiada Widera.

Po zakończeniu spotkania nawet ostrowscy kibice mają wątpliwości, czy zawody przebiegły zgodnie z duchem sportu. To niektóre wypowiedzi przed kamerą www.ostrow24.tv:

* "z tą awarią prądu to ściema",

* "tak miało być, nie ma przypadku",

* "nie wiem, po urazie Drymla punkty uciekały, to może specjalnie?",

* "mecz powinien być powtórzony w normalnej godzinie, gdy niepotrzebne jest sztuczne oświetlenie. Tak byłoby sprawiedliwie"

Sprawa trafiła do Głównej Komisji Sportu Żużlowego, która wystosowała krótki komunikat: "GKSŻ prowadzi intensywne postępowanie dotyczące przerwania niedzielnego finału PLŻ2 (...). Po zbadaniu wszystkich okoliczności, które doprowadziły do zaistniałej sytuacji, podejmie natychmiast wiążące decyzje, o czym niezwłocznie poinformuje opinię publiczną".

Zgodnie z regulaminem, gdy sędzia przerwie zawody po rozegraniu mniej niż połowy biegów, to mecz uznaje się za nierozegrany. W związku z tym spotkanie może zostać powtórzone. Krakowianie liczą jednak, że Ostrovia zostanie ukarana walkowerem.

- Kolejny argument, który przemawia przeciwko nim, to zamiana miejscami dwóch juniorów, którzy wcześniej byli awizowani w składzie pod innymi numerami. To niezgodne z regulaminem, w ten sposób Ostrovii odjęto by punkty po zawodach - dodaje Widera.

Do niecodziennych scen doszło też po meczu. - Obawialiśmy się o bezpieczeństwo, bo pod stadionem czekało na nas mnóstwo ludzi. Prezes klubu z Ostrowa wyrażał się o Oliverze Allenie [zawodnik Wandy - przyp. red.] takimi słowami, których cytować nie wolno. Czekała na nas też grupa ostrowskich kibiców i musieliśmy wezwać policję, by spokojnie wyjechać ze stadionu - opowiada Widera.

Oba kluby były faworytami II ligi. Rundę zasadniczą Ostrovia zakończyła na pierwszym miejscu, Wanda na drugim. W półfinałach krakowianie wyeliminowali KSM Krosno, a ostrowianie Victorię Piła.

PIĘKNE CHEERLEADERKI W KRAKÓW ARENIE!