MP w siatkówce plażowej. "Wszystko super w tym Krakowie, tylko ta pogoda..."

Katarzyna Kociołek ma na koncie wiele sukcesów. W Krakowie gra jednak po raz pierwszy. - Choć jest zimno, to jesteśmy zadowolone, bo przecież awansowałyśmy już do półfinału - podkreśla 19-letnia siatkarka.
Facebook? » | A może Twitter? »


Mimo młodego wieku Kociołek ma na koncie dwa mistrzostwa świata U-21, wicemistrzostwo świata U-19, mistrzostwo Europy U-18 i dwa brązowe medale mistrzostw Europy (U-18 i U-20). Część sukcesów odniosła z pochodzącą z Wieliczki Karoliną Baran, a teraz gra w parze z Jagodą Gruszczyńską.

Po zwycięstwie nad duetem Aleksandra Baron/Magdalena Szczytowicz awansowały do półfinału. Nie są jednak głównymi faworytkami turnieju.

Andrzej Klemba: Wygrana nie przyszła łatwo, bo w końcówce drugiego seta rywalki były tak blisko, że wzięłyście czas.

Katarzyna Kociołek: Na początku nie mogłyśmy wejść w mecz, ale złapałyśmy rytm i wygrałyśmy pierwszego seta. W drugim na początku uzyskałyśmy przewagę, ale zaczęłyśmy popełniać głupie błędy. Miałyśmy problem, by skończyć piłkę. Dlatego wzięłyśmy czas, by się uspokoić i to dało efekt. Dopingujemy się wzajemnie, potrafimy krzyknąć na siebie, by podnieść się na duchu.

Pogoda nie rozpieszcza zwłaszcza pań. We wtorek cały dzień padało, w środę było niewiele lepiej.

- Pierwszego dnia było okropnie. Nie są to dobre warunki do grania, ale nie mamy innego wyjścia. We wtorek dwa razy wygrałyśmy, dziś kolejne zwycięstwo i jesteśmy już w półfinale. Deszcz może nie jest to bardzo dużym problemem, ale na pewno nie pomaga. Piłka jest ciężka i śliska. Ale bywało gorzej, zwłaszcza gdy dochodzi jeszcze silny wiatr i gdy mocniej pada.

Jak się gra w Krakowie?

- Pierwszy raz jest tu zorganizowany turniej dziewczyn. Wcześniej Grand Prix było tylko dla mężczyzn. Z hotelu jesteśmy bardzo zadowolone, boiska też są dobrze przygotowane. Tyle że mieszkamy na obrzeżach i to po drugiej stronie miasta, więc dojazd zajmuje 40 minut. No, ale przynajmniej transportem nie musimy się martwić. To dobre miejsce na rozegranie turnieju. Tylko słońca brakuje.

Medal jest blisko...

- Zawsze chcemy wygrywać. Przed nami najważniejszy mecz, czyli półfinał. Jeśli wygramy, mamy zagwarantowany medal i to powinno dać nam większy luz. Faworytem jest para Brzostek/Kołosińska. Są najwyżej z polskich duetów sklasyfikowane w rankingu światowym. No, ale by zdobyć złoto, trzeba pokonać wszystkich.