Zawierucha w Wawelu. 95 lat tradycji pójdzie do kosza?

Po raz pierwszy w 95-letniej historii zarząd klubu nie zgłosił do rozgrywek zespołu seniorów. Widać jednak światełko w tunelu - w środę specjalnie zbierze się prezydium MZPN.
Facebook? » | A może Twitter? »


W czwartek 31 lipca Małopolski Związek Piłki Nożnej dostał od WKS Wawel faks z lakoniczną informacją o wycofaniu seniorskiej drużyny z rozgrywek A klasy (siódmy stopień). W dokumencie podpisanym przez prezesa Piotra Ludwiga napisane było tylko jedno zdanie.

Czy to oznacza, że Wawel likwiduje sekcję piłki nożnej? - Dementuję, wszystkie drużyny młodzieżowe są zgłoszone do rozgrywek - odpowiada Ludwig.

Sprawa mogłaby się na tym zakończyć, gdyby nie reakcja MZPN. - Wycofanie Wawelu to dla nas informacja nie do przyjęcia. Sekcja piłki nożnej jest kadłubowa. Bo dla kogo będzie się szkolić piłkarzy? To byłaby sztuka dla sztuki - mówi Jerzy Cierpiatka, członek zarządu MZPN.

Co wymyślą działacze

Ryszard Niemiec, prezes związku, podkreśla, że najprawdopodobniej w środę, odbędzie się specjalne zebranie prezydium związku. - Zaproszę byłych zasłużonych działaczy Wawelu, piłkarzy i spróbujemy odwrócić sytuację - twierdzi Niemiec.

Terminarz rozgrywek został ustalony bez obecności zespołu z ulicy Podchorążych, ale wciąż otwarta jest furtka powrotu.

Zdaniem Marka Kusty, wychowanka klubu, obecna sytuacja jest wynikiem zakulisowych gierek. - Dzisiaj rządzi ekonomia i inne czynniki, których nie znamy. Do tego dochodzi też chęć ludzi, którzy tym wszystkim zarządzają - mówi.

W MZPN-ie uważają, że tej chęci brakuje władzom klubu. - Nie ma zarządu sekcji, bo pan prezes stracił do nich zaufanie. Zawodnicy wybrali swój, ale klub nie przybił pieczątki, dopatrując się uchybień - opowiada Niemiec.

Prezesi Wawelu nie akceptują oddolnie wybranego zarządu i oznajmili piłkarzom, którzy i tak dopłacali do działalności zespołu, że jeśli dalej chcą występować w rozgrywkach, to muszą znaleźć sponsora.

Cierpiatka: - Nie wierzę, że nie da się znaleźć pieniędzy. Obowiązkiem władz klubu jest przestrzeganie 95-letniej tradycji klubu. To od powstania sekcji piłkarskiej zaczęła się historia Wawelu. Decyzja o wycofaniu z rozgrywek to kompromitacja zarządu i niebywały skandal.

Wawelowi potrzebny jest spokój

Wawel od zawsze związany był z wojskiem. Najważniejszym klubem dla ministerstwa zawsze była Legia Warszawa. W 1953 roku krakowianie zdobyli wicemistrzostwo Polski. Legia była dopiero piąta.

Ten wynik rozsierdził gen. Jerzego Bordziłowskiego, prezesa Legii i wiceministra MON, który wpłynął na marszałka Konstantego Rokossowskiego i przeforsował reformę klubów wojskowych. W jej efekcie krakowianie zostali wyrzuceni z I ligi. Po roku przerwy wrócili, ale tylko do II ligi. W najwyższej klasie rozgrywkowej nie zagrali już nigdy.

W krakowskim środowisku piłkarskim Wawel uchodzi za klub niemal elitarny. - Wojskowi zawsze dbali o murawę, wszystko było świetnie przygotowane. Skupiano się na pracy z młodzieżą, a sekcja piłkarska była wizytówką klubu - mówi Kusto.

W Wawelu grali też tacy piłkarze Wisły Kraków jak Artur Sarnat, Jacek Matyja czy Zdzisław Janik.

MZPN zwraca uwagę, że o ile kiedyś Wawel był niszczony od zewnątrz, tak teraz problemy w klubie biorą się od środka. - Nie wolno tak lekkomyślnie podchodzić do tej sekcji, to jest niemal obrazoburcze - grzmi Niemiec.

Kusto: - Teraz Wawelowi potrzebny jest spokój, bo wtedy można ciężko pracować. Praca u podstaw jest zawsze najlepsza.

JEST PIĘKNIE W KRAKÓW ARENIE!